czwartek, 25 czerwca 2009
Yaxchilan

Przyznam się od razu: kultury Mezoameryki są mi obce, nie rozumiem ich, choć próbuję w jakimś malutkim stopniu. Co więcej, moje zainteresowanie dla nich ogranicza się do ogólnej ciekawości, co było kiedyś. Rozumiem archeologów, którzy odsłaniają ukryte w dżungli świadectwa historii Majów, Azteków, Olmeków, a także kultur, których nazw nawet nie znamy - i być może nigdy nie poznamy. W ich sztuce widzę jednak zapewne nie to, co powinnam: ich sztuka jest dla mnie niczym ornament, który może zachwycać skomplikowanym wzorem i pięknem wykonania, ale nawet wiedza o istnieniu jego głębszego znaczenia nie pomaga mi tego znaczenia odkryć. Oczywiście to nie jest tak, że zupełnie nie pojmuję, jak funkcjonowała kultura czy religia klasycznej Mezoameryki - wbrew pozorom, jeśli zedrzeć z niej tę "inną" warstwę zewnętrzną, to nawet gołym okiem można dostrzec, że w jej sercu leżała ta sama zasada sakralizacji rzeczywistości, co np. w kulturze egipskiej: silniej niż w wielu innych kulturach podkreślona jest tu rola rytuału jako warunku sine qua non trwania świata i jego porządku. Co jednak sprawiło, że akurat w kulturach mezoamerykańskich tak długo przetrwały rytuały wymagające ofiar z ludzi i okrutne szamańskie praktyki, w kręgu indoeuropejskim i bliskowschodnim zarzucane w swoim pełnym, pierwotnym kształcie już na przełomie epoki brązu i żelaza? Nawet jeśli przyjąć przesunięcie chronologiczne wobec naszego kręgu kulturowego, to i tak utrzymanie takich praktyk kilka wieków w głąb rozwiniętej cywilizacji miejskiej jest nietypowe. (Posłużyłam się określeniem przesunięcie, a nie zapóźnienie nie ze względu na polityczną poprawność, ale dlatego że w przypadku braku kontaktów trudno byłoby o takowym mówić.) Nie wiem i - przynajmniej na razie - pozostawiam to pytanie otwartym.

Yaxchilan

Yaxchilan

Yaxchilan

Trzy płyty z nadproża z tzw. świątyni 23 w Yaxchilan (Majowie, okres klasyczny), przedstawiające rytuał upuszczenia krwi przez królewską małżonkę, mający na celu przywołanie wizji i kontakt z duchami przodków za pośrednictwem bóstwa zwanego Wężem Wizji. Na pierwszej płycie pokazany jest sam rytuał, na pozostałych - jego efekt. W wydzielonych i podzielonych na kwadraciki polach widoczne są glify - znaki pisma Majów opisujące przedstawione sceny. Początek VII w. CE. British Museum.

O autorze
       Copyright

       

       

        Najlepsze Blogi