czwartek, 13 września 2012
Rhamnous

W ramach tegorocznego stypendium w Grecji udało mi się zwiedzić kilka miejsc w Attyce, w których nigdy wcześniej nie byłam. Jednym z nich było starożytne Rhamnous, miasto, w którym znajdowała się świątynia bogini zemsty (sprawiedliwej) Nemesis, znana od co najmniej VI w. p.n.e. Zarówno z tej wczesnej archaicznej świątyni, jak i jej klasycznej (V w.) następczyni zachowało się niewiele, obie prezentują się jednakowoż całkiem efektownie. Niezwykle atrakcyjnie przedstawia się natomiast samo miasto, a zwłaszcza jego panorama z wzgórza świątynnego. W mieście odkopano pozostałości gimnazjonu, teatru, monumentalnej bramy oraz oczywiście domów prywatnych. Z racji swojego położenia na niewielkim półwyspie, Rhamnous posiadało dwie przystanie, dziś całkowicie przykryte naniesionym przez morze mułem i piaskiem.

Rhamnous - widok ogólny

Rhamnous - panorama na cytadelę i miasto

Rhamnous - świątynia

Stylobat świątyni z epoki klasycznej; po prawej - pozostałości świątyni archaicznej

Rhamnous - brama miejska

Brama miejska

Rhamnous - dzielnica mieszkalna

Fragment dzielnicy mieszkalnej

Rhamnous - grobowce

Przy drogach wiodących do sanktuarium Nemesis ustawione były budowle grobowe, z których zachowały się jedynie monumentalne bazy

wtorek, 26 kwietnia 2011
Złodziej pioruna

Ponieważ "Antiquitates" doczekały się polecenia czytelnikom tłumaczonej przeze mnie serii o przygodach Percy'ego Jacksona (na forum poświęconym książkom dla dzieci i młodzieży), od dziś przez kolejne pięć wpisów obrazkowy prezent dla fanów tej książki - ilustracje do poszczególnych tomów. Dziś - postacie ze "Złodzieja pioruna".

Zeus

Zeus z piorunem, który przedstawiano najczęściej jak rodzaj walca ze stożkowatymi zakończeniami lub też - jak tutaj, dodatkowo wygiętego, a także jako wiązkę strzał (np. na monetach dynastii Ptolemeuszy rządzącej w Egipcie w epoce hellenistycznej, III-I w. BC).
Figurka brązowa, z Koryntu okres archaiczny (ok. 530 BC).
Monachium, Gliptoteka

Meduza Rondanini

Jeden z najsłynniejszych "gorgonejonów" czyli głów Meduzy. Gorgonejony chętnie umieszczano na domach i świątyniach, a także na wazach - podobnie jak większość przedstawień potworów miały one charakter apotropaiczny czyli odstraszający złe duchy.
Tzw. Meduza Rondanini (nazwy umowne pochodzą od dawnych kolekcji),
kopia hellenistyczna lub rzymska wczesnocesarska oryginału z ok. 440 p.n.e.
Monachium, Gliptoteka

Chimera już była, nie tak znów dawno, a przy okazji były też pegazy.

Ares

Ares nie był bogiem bardzo popularnym, prawdopodobnie pierwotnie w ogóle nie należał do panteonu helleńskiego, ale przywędrował do Greków z Tracji albo innej "dzikiej" krainy, dlatego w literaturze często uosabia cechy barbarzyńskie. Niemniej w sztuce - zwłaszcza od epoki klasycznej (V-IV w. p.n.e.) - przedstawiany jest najczęściej jako melancholijny, zamyślony, piękny młodzieniec, raczej wybranek Afrodyty niż główny rywal Ateny.
Głowa w typie Aresa Borghese, kopia rzymska oryginału z V w. p.n.e., być może dłuta Alkamenesa, ucznia Fidiasza.
Monachium, Gliptoteka

piątek, 18 marca 2011
Serpens 2011

O dzień za późno dowiedziałam się o inicjatywie "Wear a snake on St. Paddy's Day", ale jako maniakalna wielbicielka wszelkich gadów mimo wszystko wrzucam kilka małych wężyków - od epoki mykeńskiej takie figurki terakotowe składano jako wota w świątyniach, jako że węże utożsamiano przede wszystkim z leczeniem, uzdrawianiem, a także uważano za stworzenia opiekuńcze.

Wąż

Węże

Mykeny, Muzeum Archeologiczne

12:45, drakaina , Grecja
Link Komentarze (1) »
piątek, 21 stycznia 2011
Mozaiki z Pelli

Na imieniny - jak zwykle prezent dla samej siebie: coś z ulubionych zabytków. Dziś - najpiękniejsze mozaiki, jakie znam, otoczakowe, macedońskie, z tzw. Domu Dionizosa w Pelli, koniec IV w. czyli przełom moich ulubionych epok: późnoklasycznej i hellenistycznej. Technika niby "prymitywna" w porównaniu z późniejszymi, ale jaka siła wyrazu...

Polowanie na lwa

Dionizos na lamparcie

Muzeum Archeologiczne w Pelli

sobota, 01 stycznia 2011
Ach, ci mężczyźni

Sylwester przegadany między innymi o atrakcyjności vs nieatrakcyjności rozmaitych panów grających w ulubionych serialach... Nie miejsce tu na taki ranking, więc postanowiłam zrobić w ramach noworocznego odpoczynku malutkie i całkowicie subiektywne zestawienie trzech najatrakcyjniejszych antycznych posągów - z pominięciem jednakowoż tych pokazujących postacie historyczne, żeby nie być posądzoną o nieobiektywizm ze względu na osobiste sympatie i względy pozaartystyczne. W konkursie wzięły ponadto udział jedynie posągi zachowane mniej więcej w całości - z wyłączeniem samych głów... No i od razu mogę dodać, że mój skądinąd ukochany Hermes Praksytelesa jest najpiękniejszy, ale niekoniecznie "sexy" ;) No i właściwie spełniło się coś, co mogłam przewidzieć: wygrywa okres późnoklasyczny (IV w. BC).

Miejsce III - Apoksjomenos Lizypa

Apoksjomenos

Miejsce II: Meleager Skopasa (bez listka...)

Meleager

Miejsce 1: Ares z kolekcji Ludovisi, przypisywany Leocharesowi

Ares Ludovisi

Miejsce 1: Palazzo Altemps, Rzym; miejsce 2 i 3: Musei Vaticani, Rzym

poniedziałek, 22 listopada 2010
Kleroteria

Już po ciszy wyborczej, ale tak po prawdzie dopiero teraz, kiedy portale na pierwszych stronach podają wyniki wyborów, przypomniało mi się, że mam gdzieś zdjęcia ateńskiej maszyny do przeprowadzania wyborów z V w. BC, czyli mniej więcej czasów szczytowej potęgi demokracji ateńskiej, która wbrew pozorom bardzo momentami niedemokratyczna była. System działania tzw. kleroterii był następujący: była ona wykonana z drewna lub kamienia, w którym wyżłobiono szeregi i rzędy otworów; do tych otworów wkładano brązowe tabliczki z imionami kandydatów (pinakia). Oprócz tych szczelin z lewej strony kleroterii umocowana była metalowa rura o lejkowatym wlewie na górze. Do tego lejka wsypywano czarne i białe kamienne kulki, które następnie spadały sobie na dół w przypadkowej kolejności. Wypuszczano je po jednej za pomocą rodzaju kurka, po jednej dla każdego poziomego rzędu tabliczek: biała oznaczała, że obywatele, których imiona zostały tam umieszczone zostali wybrani, czarna - że nie. Wybierano tak przede wszystkim ławników sądowych.

Proste, losowe - cóż, w Atenach każdy obywatel był zobowiązany do odbycia jakiejś formy służby publicznej, za którą zresztą nie był wynagradzany, dostawał jedynie rekompensatę za konkretne straty lub wydatki, jakie ponosił w związku z obowiązkami: np. zatrzymanie produkcji w warsztacie lub konieczność wynajęcia robotnika rolnego. Dlatego o najwyższe (wybierane w drodze głosowania, a nie losowania) stanowiska starali się jedynie najzamożniejsi, jako że wiele wydatków publicznych musieli finansować z własnej kieszeni. Jakkolwiek demokracja ateńska nie była wolna od wad, tak ten ostatni punkt warto by przemyśleć we współczesnym świecie...

Kleroteria

Kleroteria

Tabliczki brązowe

Tabliczki z imionami i czarna kulka

Kleroteria - rekonstrukcja

Rekonstrukcja kleroterii

Wszystkie eksponaty: Muzeum Agory Ateńskiej

środa, 28 lipca 2010
Apollo z Kassel

Notatki z podróży: po drodze do Anglii krótki przystanek w Kassel - z powodu tej rzeźby, choć poza tym jest tam jeszcze trochę niezwykle pięknych zabytków. Ale to jest jedna z najważniejszych rzeźb na świecie: rzymski marmurowy posąg, uważany za w miarę wierną kopię Apollina o przydomku Parnopios ("od szarańczy"), dłuta Fidiasza. O takiej rzeźbie stojącej na ateńskiej Akropolis wspomina Pauzaniasz, pisząc również, że została ufundowana jako wotum za odwrócenie plagi szarańczy. To zupełnie inny Fidiasz niż monumentalne posągi chryzelefantynowe Zeusa Olimpijskiego czy Ateny Parthenos: Apollo był po prostu rzeźbą brązową, w rękach trzymał prawdopodobnie szarańczę i łuk. Kopia została znaleziona w XVIII wieku w ruinach willi cesarza Domicjana pod Rzymem i stanowi jeden z najlepszych zabytków rzymskiej sztuki rzeźbiarskiej.

Apollo z Kassel Apollo z Kassel

Antikensammlung Kassel, Schloss Wilhelmshöhe

wtorek, 20 lipca 2010
Przygody Odyseusza

No i okazało się, że na dodatek z beskidzkiej wsi nie da się blogować... załadowanie jednego zdjęcia trwałoby pół dnia. A zatem pewnie już ostatnia mitologia przed wyjazdem - ale za to jeśli hotspoty dopiszą, to może pojawią się jakieś doniesienia na gorąco (metaforycznie i dosłownie) z prowincji Hispania, głównie Ulterior. A zatem w ramach apotropajonów - kilka podróżnych ciekawostek, na które niekoniecznie chciałabym się natknąć ;)

Syreny

Odys i syreny, czerwonofigurowy stamnos ateński, ok. 480 BCE, British Museum

Kirke

Kirke zamienia towarzyszy Odyseusza w wieprze, relief z sarkofagu etruskiego, V w. BCE
Nationalmuseet Kopenhaga

Skylla

Skylla, brąz, IV w. BCE, Narodowe Muzeum Archeologiczne, Ateny

środa, 07 lipca 2010
Pegaz i Chimera

Autorka bloga była przekonana, że jak już się obroni, to przybędzie czasu wolnego. Złudzenie to upadło po jakichś dwóch dniach... winna jest biurokracja uniwersytecka, prestiżowa konferencja i praca zarobkowa. Obecnie między innymi męczę się z wybraniem z kilkudziesięciu tysięcy zdjęć takich, które dobrze zilustrują książkę o mitologii. Ergo - przez następne kilka wpisów, zapewne aż do długiego wyjazdu, będzie mitologicznie. Na pierwszy ogień - propozycje do Bellerofonta.

Pegaz Chimera

Bellerofont z Pegazem na monecie Koryntu (2 poł. V w.)
Chimera na monecie Sykionu (ok. 360-340 BCE)
Pergamonmuseum, Berlin

Pegaz

Pegaz na kyliksie italskim, ok. 350 BCE
British Museum, Londyn

Chimera

Chimera na czerwonofigurowym talerzu apulijskim, połowa IV w. BCE
Luwr, Paryż

sobota, 22 maja 2010
Poczet filozofów

Nie bardzo mam czas na pisanie poważniejszych notek, ponieważ na poważnie muszę się zajmować (w dodatku w tempie ekspresowym) zagadnieniem portretu hellenistycznego. A z portretem w sztuce greckiej to jedna wielka niewiadoma - nawet w wydawałoby się realistycznej rzeźbie hellenistycznej nie mamy pewności, że oddawano wiernie rysy przedstawianych ludzi. Na dodatek często "portrety" powstawały sporo lat po śmierci modela - i nie mówię tu tylko o wizerunkach Homera czy Safony z epoki klasycznej. A zatem mała prezentacja trzech pokoleń wielkich ateńskich filozofów: Sokratesa, Platona i Arystotelesa. Największe szanse na "fizjonomiczność" ma ten ostatni, aczkolwiek wygląd Sokratesa wydaje się podobny do wzmianek o nim w źródłach. Z Platonem trochę kłopot, bo ponoć miał być bardzo pięknym fizycznie mężczyzną, a wizerunek jakoś nie bardzo to podpowiada... Wszystkie te rzeźby są rzymskimi kopiami oryginałów greckich, które zapewne były brązowe i przedstawiały całą postać. Na okrasę więc brązowa figurka niezidentyfikowanego filozofa, ale za to oryginał hellenistyczny (o tym, że jest to zapewne filozof świadczy broda oraz poza, w jakiej został sportretowany).

Sokrates

Platon

Arystoteles

Filozof hellenistyczny

1 i 2 - Gliptoteka w Monachium, 3 - Narodowe Muzeum Archeologiczne, Ateny, 4 - British Museum, Londyn

poniedziałek, 03 maja 2010
Rzemieślnicy

Istnieje tendencja do postrzegania starożytności wyłącznie przez pryzmat wzniosłości, szlachetności i wielkich tematów. Greka czy łacina często wydają nam się językami, którymi nie sposób po prostu rozmawiać. Tragedia grecka zawsze skłaniała ludzi wyłącznie do zadumy nad conditio humana. Perykles czy Cycero zajmowali się wyłącznie służbą państwu oraz wygłaszaniem retorycznych popisów, a reszta społeczeństwa podnosiła swój poziom intelektualny w teatrze lub też go obniżała w amfiteatrze. Poza tym starożytnym, zwłaszcza za cesarstwa rzymskiego, zdarzało się intrygować i podtruwać krewnych, zazwyczaj skutecznie. Winnymi takiemu obrazowi są po części książki i filmy, ale też nauka szkolna, która całkowicie lekceważy kontekst kulturowy i społeczny zamęczanych Antygon i Fidiaszów. W takiej atmosferze łatwo zapomnieć, że oprócz warstw najwyższych oraz (na drugim końcu) niewolników istnieli wówczas również zwykli ludzie o bardzo różnym statusie społecznym i najróżniejszych zajęciach. Grek czy Rzymianin chodził na targ, strzygł się u fryzjera, jadał i pił w tawernach, chadzał tam, gdzie i król piechotą, bawił się z dziećmi i wykonywał wszelkie potrzebne prace, nie różniące się aż tak bardzo od tego, czym zajmowali się następnie rzemieślnicy przez kolejne stulecia. Sztuka wbrew wmawianym nam w szkole pozorom przechowała wizerunki takich zwykłych ludzi i zawodów. Takie figurki wkładano do grobów bądź służyły za zabawki, a z naszego punktu widzenia są o tyle cenne, że dokumentują codzienne życie. Ich wartość artystyczna często nie jest wysoka, ale realizm budzi podziw. - można z nich bardzo dużo wyczytać na temat wyglądu - fryzura, zarost itp. - przeciętnego człowieka, sprzętów codziennego użytku, ubiorów. Tematy codzienne najczęściej pojawiają się w drobnej plastyce egipskiej, jako że przedstawienie grobowe człowieka jako tego, kim był za życia, było bardzo ważne w obrządku pogrzebowym, ale i w Grecji można znaleźć to i owo.

Fryzjer

Ruszt

Terakotowe figurki z Beocji, przedstawiające fryzjera z klientem oraz mężczyznę przy ruszcie do pieczenia, VII/VI w. BCE
Altes Museum, Berlin

niedziela, 14 lutego 2010
Pothos czyli potęga miłości

A niech będzie. Myśląc, co by tu umieścić, przypomniałam sobie, że dziś walentynki. Nie będzie samej Afrodyty (jej najpiękniejszy moim skromnym zdaniem posąg przedstawiłam tu jakiś czas temu), ale stosunkowo mało znane bóstwo z jej orszaku. Oprócz wszechobecnego dziś Amora, który jest rzymskim odpowiednikiem Erosa - takim zresztą zazwyczaj zinfantylizowanym, bo grecki Eros oprócz tego, że jest synem Afrodyty i efebem zakochanym w Psyche, uważany był również za jedno z najstarszych i najpotężniejszych bóstw - w orszaku bogini pojawiały się najróżniejsze pomniejsze bóstwa, które symbolizowały różne aspekty miłości. Byli wśród nich Himeros i Pothos, obaj reprezentujący pożądanie miłosne, z tym że Pothos częściej utożsamiany był z tęsknotą za osobą niedostępną, odległą, niż żądzą samą w sobie. To tych bóstw rzymskim odpowiednikiem jest Cupido - Kupidyn - dziś całkowicie zrównany z Erosem. Sztuka grecka i zwłaszcza rzymska znała dziecięce erotes czy amorki z girlandami kwiatów lub łukami, rzymska natomiast praktycznie zapomniała o przedstawianiu Erosa jako młodzieńca. Natomiast Pothos zawsze - od czasu, kiedy po raz pierwszy wyrzeźbił go w pierwszej połowie IV w. Skopas, tworząc postacie z orszaku Afrodyty dla miasta Megara.

Pothos

Pothos

Pothos

Pothos - dwie rzymskie kopie rzeźby późnoklasycznej dłuta Skopasa

Centrale Montemartini, Rzym

sobota, 30 stycznia 2010
John Keats, Oda do urny greckiej

Nie ma to jak otworzyć główną stronę Wikipedii. Akurat wczoraj jako "polecany artykuł" na angielskiej wersji widniała notatka o wspaniałym wierszu Johna Keatsa, Ode on a Grecian Urn, napisanym, jak sie dowiedziałam, w styczniu 1820, czyli 190 lat temu. To z tego wiersza pochodzi jeden z moich ulubionych cytatów:

Beauty is truth, truth beauty - that is all
Ye know on earth, and all ye need to know.

W artykule pokazany jest między innymi szkic Keatsa, przedstawiający słynną marmurową "wazę Sosibiosa" z I w. BC, znajdującą się obecnie w Luwrze. Niestety, kiedy ja byłam w Paryżu, spora część ekspozycji sztuki greckiej była zamknięta, toteż nie mam akurat tego dzieła na zdjęciach, ale ponieważ jest to hellenistyczny krater wolutowy sporych rozmiarów, skorzystam z okazji, żeby pokazać tu kilka zdjęć bodaj czy nie najwspanialszego naczynia greckiego, jakie znam - Krateru (wolutowego) z Derveni. Większą i bardziej szczegółową notkę na jego temat napisałam na blogu Hellenika, gdzie niniejszym odsyłam zainteresowanych. Krater z Derveni jest o mniej więcej trzysta lat starszy od wazy Sosibiosa i należy jeszcze do epoki późnoklasycznej, ale jego dekoracja rzeźbiarska zapowiada już w pełni osiągnięcia hellenizmu, jeśli chodzi o ekspresję i realistyczne przedstawienie postaci ludzkich w ruchu. Tego arcydzieła toreutyki nie mógł oczywiście znać John Keats, ponieważ zostało odkryte dopiero w połowie XX w., ale podobieństwo formalne do wazy, która stanowiła dla niego natchnienie, jest spore: ten sam kształt, podobne motywy dekoracyjne, pierwsza strofa zawiera nawet opis podobnych scen jak tutaj. A ponieważ na Hellenika pokazałam krater w pełnej okazałości, tu przede wszystkim kilka uzupełnień jego olśniewających detali.

Krater z Derveni

Krater z Derveni Krater z Derveni

Krater z Derveni

Krater z Derveni Krater z Derveni

Krater z Derveni

Muzeum Archeologiczne w Tessalonice


Powyżej podałam link do tekstu angielskiego, niestety na razie nie udało mi się w internecie zlokalizować satysfakcjonującego mnie przekładu polskiego; jeśli znajdę, to umieszczę. A może wcześniej uporam się z własną próbą zmierzenia się z tym tekstem?

PS. 5 lutego 2010: uporałam się. Efekt tutaj.

 

środa, 20 stycznia 2010
Pożegnanie z Muzeum - rzeźba

Kolekcja rzeźby nie jest (była?) w Muzeum Czartoryskich bardzo duża, ale można było zobaczyć kilka naprawdę reprezentatywnych dla wielu epok i stylów dzieł. Jak sobie o tym teraz myślę, to jeszcze bardziej zimna złość mnie ogarnia, że w tej chwili w Krakowie nie ma miejsca, gdzie można by komuś cokolwiek sensownie o sztuce starożytności klasycznej opowiedzieć, bo zbiory Muzeum Archeologicznego akurat pod tym względem są bardzo mizerne, znacznie więcej jest tam zabytków egipskich.

Anadyomene

Hellenistyczna figurka Afrodyty Anadiomene czyli wynurzającej się z morza. Pierwszym artystą, który przedstawił takie ujęcie, był malarz Apelles w IV w. BC, a inspiracją miała być słynna ateńska hetera, Fryne, którą Apelles miał widzieć wychodzącą nago z morza. Obraz niestety nie zachował się, choć wiadomo, że po wywiezieniu do Rzymu zdobił świątynię Boskiego Juliusza (Cezara), wystawioną na Forum Romanum przez Oktawiana Augusta. Źródłem zachwytów nad kunsztem malarskim Apellesa miał być między innymi sposób przedstawienia rozpryskującej się wokół bogini wody - z opisów możemy wnioskować, że dziś określilibyśmy to ujęcie jako "impresjonistyczne". Temat stał się następnie bardzo popularny w rzeźbie hellenistycznej, tym razem być może za sprawą rzeźbiarza Polycharmosa z Rodos (1 połowa II w. BC). Istniały dwa warianty rzeźbiarskiej Anadiomene: stojąca i przykucnięta.

Ariadna na panterze

Ariadna (lub też po prostu bachantka) na panterze, I BC/I CE; niezwykle piękne, nieznane mi poza tym z rzeźby pełnej, przedstawienie. Pantera była świętym zwierzęciem Dionizosa - stąd intepretacja tej rzeźby.

Artemida i Apollo

Artemida i Apollo, popiersia z podwójnej hermy czyli słupa zwieńczonego głową lub popiersiem; Rzym, epoka Antoninów (II w. CE). Hermy były jedną z najstarszych form monumentalnej rzeźby greckiej, a ich nazwa bierze się stąd, że oryginalnie były ustawiane przy drogach lub granicach miast lub posiadłości, a przedstawiały Hermesa, opiekuna podróżników. Nierzadko oprócz wieńczącej słup głowy zaznaczano na nim również - realistycznie lub symbolicznie - genitalia. Hermy stały się niezwykle popularne w Rzymie i zatraciły wówczas swój pierwotny charakter. Podwójne hermy zwieńczone były dwoma popiersiami, złączonymi tyłami głów.

sobota, 16 stycznia 2010
Pożegnanie z Muzeum - wazy

Małe uzupełnienie wpisu ze Scribere... - kilka co ładniejszych eksponatów z rozproszonej kolekcji zamkniętego na dwa albo trzy (bez opóźnień) lata Muzeum Czartoryskich. Na początek chluba kolekcji czyli malarstwo wazowe. Naczynia te oprócz tego, że bardzo piękne, są dodatkowo cenne dlatego, że są sygnowane przez twórców, dzięki czemu da się zidentyfikować warsztaty, z których pochodzą, oraz w miarę dokładnie je datować.

Kyliks

Orszak dionizyjski ze czarnofigurowej sceny powrotu Hefajstosa na Olimp (bóg jedzie na ośle pośrodku przedstawienia) na kyliksie sygnowanym przez Amasisa (580-570 BC), prawdopodobnie zarówno garncarza jak i malarza, który być może - sądząc po imieniu, będącym zhellenizowaną wersją imienia Ahmosis - był egipskim Grekiem, tworzącym w Atenach, specjalizującym sie w kyliksach.

Onesimos

Tondo czerwonofigurowego kyliksu (czary) sygnowanej przez malarza Onesimosa (500-480 BC), jednego z najwybitniejszych twórców późnoarchaicznego malarstwa wazowego, specjalizującego się w ozdabianiu kyliksów.

Boreasz

Bardzo rzadka scena porwania Orejtyi przez Boreasza; hellenistyczna hydria - czyli dzban do noszenia wody - kampańska (południowa Italia) z kręgu Malarza Iksjona, ok. 330 BC.

piątek, 08 stycznia 2010
Marsjasz

Jeden z najokrutniejszych i najbardziej tajemniczych, niejednoznacznych mitów. W powszechnie znanej wersji satyr (bądź, jak chcą inni, sylen) Marsjasz rzuca wyzwanie bogu sztuki i muzyki, Apollinowi, staje z nim do konkursu muzycznego. W takim pojedynku jest z góry przegrany - muzyka Apollina jest doskonała i cywilizowana, podczas gdy Marsjasz uosabia siłę dzikiej natury i nieokiełznaną muzykę towarzyszącą dionizyjskim pochodom. A przecież właśnie z tej tradycji zrodziła się sztuka nieporównana i niespotykana nigdzie indziej, w której zawiera się cały geniusz Grecji - teatr. Wedle wielu przekazów jednak chodziło o coś troszkę innego. Zaczęło się od tego, że Marsjasz znalazł porzucony przez Atenę aulos, podwójny flet. Bogini była jego wynalazczynią, ale Hera i Afrodyta wyśmiały ją, kiedy grała na tym instrumencie, ponieważ musiała do tego groteskowo wydymać policzki. Atena przejrzała się w rzece i wyrzuciła instrument, który podniósł Marsjasz i zachwycił się jego dźwiękiem - i właśnie o to, czy lepszy jest aulos czy lira, miał się pokłócić z Apollinem. Bóg wygrał, ponieważ potrafił grać na odwróconej lirze, podczas gdy podwójny flet nie okazał się aż tak wszechstronnym instrumentem.  Jeśli zaś chodzi o karę, jaka spotkała Marsjasza - obdarcie ze skóry - to z jednej strony mamy w micie informację, że Apollo przystał na współzawodnictwo pod warunkiem, że zwycięzca zrobi, co zechce, z pokonanym, z drugiej zaś bardzo przekonująca jest interpretacja, iż tak naprawdę Marsjasz był od początku skazany na karę za hybris - pychę, która kazała mu się uważać za lepszego od bogów. Jak wiadomo, w mitologii greckiej jest to jedno z najcięższych przewinień. Ponoć zresztą Apollo pożałował później swego uczynku, który był niewspółmierny nawet do hybris i przemienił Marsjasza w rzekę, a lirę połamał.

Dzieje Marsjasza stały się popularne zwłaszcza w sztuce hellenistycznej (III-I w. BC), kiedy chętnie przedstawiano zawieszonego na drzewie satyra, co pozwalało na niezwykle realistyczne przedstawianie muskulatury. Wcześniej preferowano raczej sceny mniej drastyczne: słynna klasyczna grupa Myrona (pierwsza połowa V w.) ukazuje moment, kiedy Atena rzuciła właśnie aulos, a Marsjasz za chwilę go podniesie. Myron w postaciach Ateny i Marsjasza zdołał dodatkowo zasygnalizować różnice między żywiołem olimpijskim, apollińskim, a dionizyjską dzikością - oblicze Ateny (znane z innych zachowanych kopii) jest spokojne, podczas gdy twarz Marsjasza wykrzywia niemal zwierzęcy grymas, często spotykany w przedstawieniach postaci z orszaku Dionizosa, zwłaszcza satyrów i centaurów, z epoki klasycznej. Z kolei na późnoklasycznej płaskorzeźbie (poł. IV w.) pokazana jest sama scena pojedynku, z tym że mamy tu już zapowiedź tragedii: między Apollinem a Marsjaszem stoi scytyjski wojownik z nożem, który ma wykonać egzekucję.

Atena i Marsjasz

Myron, Atena i Marsjasz, marmurowa kopia rzymska (Muzea Watykańskie, Rzym)

Marsjasz Marsjasz

Marsjasz przywiązany do drzewa - rzymskie kopie rzeźby hellenistycznej

(Luwr, Paryż; Muzea Kapitolińskie, Rzym)

Apollo i Marsjasz

Pojedynek Apollina z Marsjaszem (Narodowe Muzeum Archeologiczne w Atenach)

niedziela, 06 grudnia 2009
Bramy Thasos

Jeszcze jeden powrót do wakacji - dość nietypowo jak na pozostałości miast greckich w samym Thasos (obecnie na terenie głównego miasta wyspy, Limenas) zachowały się nieźle bramy miejskie z czasów odbudowy fortyfikacji w IV w. BC, choć część dekoracji jest być może nawet wcześniejsza. Mury przebiegały niedaleko agory i portu po stronie północnej, natomiast na południe obejmowały sporą część wznoszących się nad miastem wzgórz, na których grzbiecie wzniesiono kilka sanktuariów oraz zabudowania akropolu. Archeologowie zidentyfikowali siedem bram, z czego na pilastrach czterech zachowała się dekoracja reliefowa.

Thasos - brama Sylena

Thasos - brama Sylena

Najsłynniejsza jest Brama Sylena, na której zachował się wspaniały relief przedstawiający tego kompana Dionizosa (kult boga wina był jednym z najważniejszych na wyspie, obok Heraklesa), niosącego kantharos - naczynie do picia wina

Thasos - brama Zeusa i Hery

Thasos - brama Zeusa i Hery

Brama Zeusa i Hery - oba bóstwa były ukazane na przeciwległych pilastrach; zachował się jedynie ten z Herą, przed którą stoi Iris, posłanka bogów i bogini tęczy. Na tronie Hery wyrzeźbiony został prawdopodobnie kolejny towarzysz Dionizosa - satyr

Thasos - brama Bogini na Rydwanie

Relief z bramy tzw. Bogini na Rydwanie, która nie została zidentyfikowana. W pobliżu znajduje się Brama Hermesa i Trzech Gracji, której płaskorzeźba zachowana jest w bardzo złym stanie.

poniedziałek, 26 października 2009
Wenus Eskwilińska

No dobrze, przyznam się - zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia i to całkowicie i na amen, choć wydawało mi się, że ten etap mam już za sobą ;) Jest dla mnie absolutnie najpiękniejszym posągiem Afrodyty, jaki widziałam, a widziałam sporo tych najsłynniejszych. Niektórzy chcieliby w niej widzieć Kleopatrę (może ze względu na tego węża na naczyniu u stóp), ale przypominam, że Kleopatra nie była piękna. I to by było na tyle. Doskonałe piękno nie potrzebuje komentarza.

Venus Esquilina

Venus Esquilina

Venus Esquilina

rzymska kopia rzeźby hellenistycznej

Muzea Kapitolińskie, Rzym

niedziela, 04 października 2009
Aliki

Na południowo-wschodnim cyplu wyspy Thasos było sobie kiedyś portowe miasto Alyke. Pozostały z niego ruiny sanktuarium poświęconego prawdopodobnie Dioskurom, niewielkie groty, które również były miejscami kultu, kamieniołomy (Thasos było jednym z głównych eksporterów marmuru) z czasów od archaicznych po bizantyjskie oraz parę drobiazgów w rodzaju baz pod kolumny i sarkofagów. Ale pod względem widokowym jest to kolejne miejsce, które zachwyciło mnie tak, jak niegdyś Perachora.

Aliki

Widok ogólny sanktuarium

Aliki

Część północna z widoczną jedną z grot

Aliki

Część południowa

Aliki

Na progu południowej części sanktuarium zachowały się liczne graffiti - oprócz prezentowanego erotycznego obrazka znajdują tam również inskrypcje, głównie wyznania miłosne, wypisywane prawdopodobnie przez żeglarzy, ale także modlitwa urzędników miasta o pomyślne wiatry.

Aliki

Kamieniołomy z epoki archaicznej

niedziela, 20 września 2009
Z muzealnego podwórka

Dosłownie. Muzeum w Veroi (Verii) należy do tych, gdzie fotografia jest zabroniona - ale "na zewnątrz" wolno robić zdjęcia, jak mnie poinformowała pilnująca harpia (na ten temat zob. notka na Scribere...). Tymczasem na zewnątrz mają absolutne i z całą pewnością nieopublikowane cuda! Przedzieranie się między niemalże zwalonymi na stertę stelami nagrobnymi, sarkofagami, fragmentami kolumn i innymi elementami architektoniczno-rzeźbiarskimi, zaowocowało odkryciem kilku bardzo ładnych stel typowych dla Macedonii, o ikonografii których chciałabym kiedyś coś poważniejszego napisać.

Veroia

Veroia

Veroia

Tagi: relief stela
18:04, drakaina , Grecja
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 lipca 2009
Nagła zmiana planów

Będzie znów nieco osobiście, wybaczcie. Miałam jechać na Cypr, do Pafos, a tu nagle wiadomość jak grom z jasnego nieba: jest miejsce dla kogoś z Krakowa w Verginie. I tym kimś mam być ja. Wielkie zawirowanie, odwoływanie rezerwacji biletów, ale Vergina - starożytne Aigai, historyczna stolica królestwa Macedonii, królewska nekropola, miejsce najbardziej spektakularnego odkrycia w archeologii klasycznej drugiej połowy XX w.: Wielkiego Tumulusu z grobem Filipa II (który jest jednym z moich antycznych ulubieńców) - toż moim marzeniem było, żeby choćby na chwilkę wejść na teren prowadzonych obecnie w pałacu i teatrze prac. A Cypr, mam nadzieję, w przyszłym roku, bo już się bardzo na zwiedzanie tam napaliłam...

Aigai - teatr

Teatr w Aigai może nie wyglądał imponująco te parę lat temu, jak robiłam to zdjęcie zanim jeszcze teren został zamknięty dla turystów, ale to tu wystawiano sztuki Eurypidesa, tu również został w 336 roku zamordowany Filip II. Ciekawostką jest to, że najprawdopodobniej król z rodziną i dworem oglądał przedstawienia ze specjalnego tarasu pałacu, położonego nad widownią teatru. Jak to wygląda obecnie, zobaczę zapewne we wrześniu.

Makedonikos Tafos

Jeden z grobów macedońskich w Verginie. Charakterystyczne dla architektury sepulkralnej Macedonii są grobowce fasadowe (tak również zbudowane są te królewskie w Wielkim Tumulusie), z półkolumnami doryckimi lub jońskimi, odpowiednim fryzem, a w środku z przedsionkiem i główną komorą grobową, zazwyczaj nakrytą sklepieniem kolebkowym. Takie groby bardzo często nakrywano następnie kopcami (tumulusami), żeby zabezpieczać je przed rabunkiem.

niedziela, 14 czerwca 2009
Wspomnienie z dzieciństwa

One father is more than a hundred Schoolemasters.
(George Herbert, Outlandish Proverbs, 1640)

To prawda. Pierwsze lekcje kultury antycznej pobierałam mając sześć i osiem lat, jeżdżąc samochodem po Grecji i słuchając w dolinie Tempe opowieści o Orfeuszu i Eurydyce. I choć urodziny formalnie były wczoraj, to rachuba czasu jest kwestią umowną: dla mnie subiektywnie dzień zaczyna się z przebudzeniem, a kończy z pójściem spać, więc jest wciąż 13 czerwca (po drugiej stronie Atlantyku zresztą też). Jako dedykacja dla A. za te jedne z najwcześniejszych moich wspomnień - kilka migawek, tych najlepiej zapamiętanych z owych pierwszych podróży śródziemnomorskich. Przyznaję, wybór był trudny, bo pamiętam te dwie pierwsze wizyty w Grecji, jakby to było wczoraj... Wybrałam więc ujęcia, które osobiście uważam za ikoniczne wobec miejsc w jakiś sposób dla mnie najważniejszeych do dziś. Wybór całkowicie subiektywny.

Praksyteles

Olimpia i Hermes Praksytelesa. Pomimo kolejnych wizyt w tutejszym muzeum wciąż pamiętam, jak zobaczyłam tę jedną z najwspanialszych rzeźb, jakie znam, po raz pierwszy. I wiem, że Solenizantowi też jest bardzo bliska.

Delfy

Delfy są jednym z tych miejsc, gdzie czuję się jak w tym moim ulubionym wierszu Kawafisa - jakby bogowie wcale nie odeszli. A z dzieciństwa pamiętam, że w okolicy teatru zgubiłam ciemne okulary (znalazły się), oraz jak wielkie wrażenie zrobił na mnie tolos w okręgu Ateny Pronaja.

Mykeny

Mykeny. To tu po raz pierwszy, niemalże dzieckiem w kolebce, słuchałam opowieści o ponurych losach Atrydów. Kilka lat później pierwszą sztuką, jaką obejrzałam w 'dorosłym' teatrze, była Oresteja Ajschylosa - można powiedzieć, że edukację teatralną zaczynałam od początków dramatu. Wrażenie było zresztą też ogromne, może spotęgowane przez wspomnienie tej fortecy w spalonym krajobrazie i początku Grobu Agamemnona słuchanego w tymże...

Pella

Macedonia stała się turystycznie modna dopiero w latach '90 XX w. po udostępnieniu odkryć w wielkim tumulusie w Werginie, ale z dzieciństwa pamiętam, jak pochylam się nad barierką w Pelli, żeby obejrzeć mozaikę w Domu Porwania Heleny. Tamta niestety jest praktycznie niefotografowalna, bo in situ i nie ma dobrej perspektywy ani światła. W zamian - jedna z najpiękniejszych, jakie znam. A poza tym mit o Dionizosie i Ariadnie był jednym z moich ukochanych.

Ad multos annos, pater!

niedziela, 07 czerwca 2009
Przodkowie euro

Idea takiej czy innej unifikacji kulturowej, cywilizacyjnej, politycznej, ekonomicznej jest najwyraźniej stara jak świat. Już w epoce brązu dają się uchwycić momenty, kiedy na niewielkim nawet obszarze istniało zdecydowane rozdrobnienie kulturowe (w sensie uchwytnych w materiale archeologicznym różnic pomiędzy społecznościami), i takie, kiedy jeden model obejmował wielkie obszary Europy. Także w epokach późniejszych tego rodzaju tendencje są widoczne; ich najpełniejszą realizacją jest Imperium Romanum. Tego rodzaju organizmem było też imperium perskie, obejmujące swoimi wpływami również obszar skolonizowany wcześniej przez Greków - Azję Mniejszą. W świecie greckim natomiast, który z natury swojej był politycznie rozdrobniony i tylko raz za czas jednej z poleis czy też jakiemuś obrotnemu władcy udawało się uzyskać nad nim mniej lub bardziej efemeryczną hegemonię, mamy do czynienia ze zjawiskiem wcześniej niespotykanym, bliskim natomiast nowoczesnym dążeniom Europy: istnieniem pieniądza, który ze względu na powszechność obiegu można uznać za praprzodka wspólnej monety. Taka sytuacja zdarzyła się dwa razy: jako pierwsze taką pozycję zyskały ateńskie tzw. "sówki", w połowie IV w. zdetronizowane jako powszechnie uznawany środek płatniczy przez monety Aleksandra Wielkiego, zwłaszcza charakterystyczne drachmy i tetradrachmy z wizerunkiem Heraklesa.

Sówka ateńska

Sówka ateńska, srebro. Na awersie (po prawej) głowa Ateny w hełmie attyckim z grzebieniem, na rewersie sowa, gałązka oliwna, legenda ΑΘΕ: skrót od Athenaion czyli [moneta] Ateńczyków. Tę monetę można datować* na okres niedługo po wojnach perskich, wizerunek Ateny ma bowiem jeszcze cechy sztuki archaicznej: lekki uśmiech, pokazane frontalnie oko, natomiast hełm jest ozdobiony liśćmi laurowymi i ornamentem roślinnym, a te elementy nie pojawiają się przed 480 r. Późnoarchaiczny jest także rewers: sowa umieszczona jest tzw. quadratum incusum (wgłębienie powstające w wyniku uderzenia puncą), a litery biegną wzdłuż krawędzi wgłąbienia. Nie ma tu jeszcze półksiężyca, charakterystycznego dla ostatnich emisji archaicznych, a zatem moneta jest wcześniejsza niż 475.

Tetradrachma Aleksandra

Tetradrachma Aleksandra III Wielkiego, srebro. Na awersie: głowa młodego Heraklesa w skalpie lwa, na rewersie: Zeus Aetoforos (trzymający orła), wzorowany na wizerunkach Baala z Tarsu, legenda Basileos Aleksandrou ([moneta] króla Aleksandra). Datowanie takiej monety jest znacznie trudniejsze, ponieważ ten typ w zasadzie bez zmian był kontynuowany również wiele lat po śmierci króla na ogromnym terenie; cechy stylistyczne rewersu sugerują mennicę na wschodzie, ok. 320 r.

Obie monety należą do zbiorów ateńskiego Muzeum Numizmatycznego.

*Zdjęcia zaś są z czasu, kiedy jeszcze nie wpadłam na pomysł fotografowania podpisów, tylko robiłam notatki, w których potem nic nie mogłam znaleźć, stąd 'hipotetzczne' podpisy.

11:37, drakaina , Grecja
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 01 czerwca 2009
Siedząca dziewczynka

Tym razem z okazji Dnia Dziecka - jedna z najpiękniejszych rzeźb przedstawiających dziecko, jakie znam. Hellenistyczny oryginał pochodził z ok. 280-270 BCE, ta kopia powstała w czasach cesarza Hadriana (rządził 117-138). Temat dziecka w sztuce starożytnej jest o tyle ciekawy, że dopiero w hellenizmie zaczęto sobie radzić z prawidłowym przedstawieniem proporcji dziecięcego ciała - wcześniej dzieci były przedstawiane jako "pomniejszeni dorośli". Nieco więcej na ten temat tutaj.

Dziewczynka hellenistyczna

Dziewczynka hellenistyczna

Rzeźba znajduje się w Centrale Montemartini, nowym oddziale Muzeów Kapitolińskich w Rzymie. Znaleziona w Ogrodach Licyniusza (Horti Liciniani).

środa, 27 maja 2009
Macierzyństwo

Z powodu awarii głównego komputera i nagłej konieczności przenosin na notebooka - z półtoragodzinnym opóźnieniem: dwie greckie stele, które moim osobistym zdaniem najpiękniej przedstawiają związek matki z dzieckiem.

Pella

Dion

Oba obiekty pochodzą z małych muzeów (Pella i Dion), które cechują się w Grecji tym, że nie wszystkie eksponaty są porządnie opisane; obie stele niestety należą do kategorii nieopisanych (choć w Dionie rok temu był remont i rearanżacja ekspozycji, więc może coś się zmieni), w związku z czym nie podaję szczegółowych danych, bo nie chciałabym wprowadzać czytelników w błąd. Na moje oko są późnoklasyczne, a sądząc po tym, co przeważa na obu stanowiskach, mogą być również hellenistyczne.

 
1 , 2 , 3 , 4
O autorze
       Copyright

       

       

        Najlepsze Blogi