wtorek, 26 października 2010
Krowa i świnia

Z wielu anegdot o artystach wiemy, że starożytni cenili realizm posunięty do iluzoryzmu. Greccy malarze późnej epoki klasycznej rywalizowali o to, kto lepiej "oszuka oko"; słynny Zeuksis, który namalował winogrona tak realistycznie, że ptaki zlatywały się, żeby je dziobać, uznał się za pokonanego przez Parrasjosa, kiedy ten namalował zasłonę, a Zeuksis poprosił go, żeby ją odsunął, chcąc zobaczyć, co się za nią kryje - oszukanie człowieka uznał za większe dokonanie niż oszukanie zwierząt. Niestety z greckiego malarstwa zachowało się dramatycznie mało, a to, co znamy, zwłaszcza czwartowieczne malowidła z macedońskich grobowców, świadczy o tym, że malarzom nieobce było podejście, które dziś nazwalibyśmy "impresjonistycznym" - ich realizm był najwyraźniej bliższy Monetowi niż osiemnastowiecznym klasycystom. Zachwycano się jednak również rzeźbami, które były "jak żywe". Największe emocje pod tym względem budziły dzieła Myrona, artysty wczesnoklasycznego (połowa V w. BCE), autora między innymi słynnego, zatrzymanego w ruchu Dyskobola. Rzeźbiarz ten chętnie wykonywał również wizerunki zwierząt - o jego Krowie poeci hellenistyczni (a więc kilka stuleci późniejsi) pisali epigramaty, zachwycając się jej niezwykłym realizmem. Wiadomo, że wyrzeźbił również m. in. psa i szarańczę. Rzymianie chętnie kopiowali te przedstawienia zwierząt, ale można się domyślać, że ich marmurowe kopie są ledwie odbiciem życia, jakie byli w stanie tchnąć w swoje brązy artyści greccy. Niemniej, pomijając kopię Krowy Myrona, jest jedna rzeźba rzymska, przedstawiająca zwierzę, która mnie absolutnie zachwyciła, właśnie bezpretensjonalnym realizmem. Jest to Maciora z prosiętami (tzw. Maciora z Laurentium) ze zbiorów kopenhaskiej Ny Carlsberg Glyptotek, datowana na I/II w.

Krowa Myrona

Rzymska kopia Krowy Myrona, Musei Capitolini, Rzym

Maciora z Laurentium

Maciora z Laurentium

Maciora z Laurentium

Maciora z Laurentium, Ny Carlsberg Glyptotek, Kopenhaga

niedziela, 10 października 2010
Emerita Augusta (1)

Jedno z najwspanialszych odkryć tegorocznego Grand Tour - hiszpańska Mérida, dawna Emerita Augusta, bardzo ważne rzymskie miasto w zachodnich prowincjach, założona w 25 BCE przez Oktawiana Augusta dla weteranów dwóch z jego legionów. We współczesnej tkance miasta zachowało się całkiem sporo pozostałości po zabudowie rzymskiej. Na pierwszy rzut zatem jeden z najbardziej oczywistych elementów, a zarazem bodaj najefektowniejszy - teatr. Prawdę mówiąc, jak zobaczyłam teatr właśnie, tuż obok kamfiteatr, a potem świątynię Diany, to uznałam, że chcąc zobaczyć starożytny Rzym, należy jechać do Hiszpanii, a nie do Włoch. Kolejne miejsca tylko to potwierdzały, ale o tym innymi razy.

Teatr w Meridzie

Teatr w Meridzie

Demeter z teatru w Meridzie

Posąg Demeter znaleziony na terenie teatru, umiejscowiony oryginalnie prawdopodobnie wysoko pośrodku pierwszej kondygnacji.

O autorze
       Copyright

       

       

        Najlepsze Blogi