niedziela, 28 lutego 2010
Greckie stadiony

Ten wpis jest specjalną dedykacją dla N z okazji kończącej się olimpiady. Cóż, niestety nie jestem w stanie zaprezentować tu żadnych obiektów związanych ze sportami zimowymi (istnieją, owszem, zabytki prehistoryczne wskazujące na to, że wynalazek nart jest bardzo stary - sięga bowiem schyłkowego paleolitu - ale jeszcze na takowe nie trafiłam w mojej muzealnej odysei), w związku z tym mały przegląd starożytnych stadionów. Przedstawienia zapasów i innych klasycznych dyscyplin zachowam sobie na olimpiadę letnią.

Nazwa "stadion" pochodzi od greckiej miary długości (odległości), która wynosiła 600 stóp, z tym że trzeba pamiętać, że w starożytności nie istniał jednolity system miar i wag i każde państwo czy miasto mogło sobie dość dowolnie określać, ile to jest np. stopa. Z rekonstrukcji wynika, że "stadion" olimpijski wynosił 176 metrów.

Wejście na stadion w Olimpii

Wejście na stadion w Olimpii. Słynne, ale "nieoryginalne", bo zbudowane dopiero w czasach rzymskich, w I w. BC. Klasyczna grecka architektura nie znała łuku ani sklepienia beczkowego (wyjątkiem są późnoklasyczne grobowce macedońskie i trackie), toteż o ile dromos czyli droga prowadząca na stadion wyglądała zapewne tak samo, o tyle łukowata brama jest późniejsza.

Stadion w Olimpii

Sam stadion w Olimpii mimo sławy igrzysk nigdy nie uzyskał kamiennych ławek dla widowni, wyjątkiem była "loża honorowa" widoczna po prawej stronie. Pozostałe siedzenia były drewniane i nie zachowały sie do naszych czasów. Widoczna jest natomiast również kamienna belka startowa. (A w prawym dolnym rogu autorka ;)

Stadion w Epidauros

Stadion w Epidauros - sport był na tyle istotnym elementem życia Greków, że żadne ważne miasto czy sanktuarium nie mogło się obyć bez obiektów sportowych: stadionów, palestr i gimnazjonów. Stadion znajdujący się w obrębie sanktuarium Asklepiosa w Epidauros ma dobrze zachowane hellenistyczne ławki kamienne.

Stadion w Delfach

Odbywające się w Delfach igrzyska pytyjskie należały do zawodów panhelleńskich i w swoich czasach niemal nie ustępowały sławą ani prestiżem olimpijskim. Bloki startowe są dodatkiem z czasów rzymskich, podobnie jak częściowo zachowane ławki dla widowni w Delfach. Stadion jest położony nad sanktuarium, na zboczach Parnasu.

czwartek, 25 lutego 2010
Skarb z Tarsu

Weekend spędziłam w Mannheim, a konkretnie w tamtejszym Reiss-Engelhorn Museum, w którym były dwie fantastyczne wystawy: kończąca się w niedzielę Alexander der Grosse und die Öffnung der Welt - Asiens Kulturen im Wandel o tym, co interesuje mnie chyba najbardziej, czyli wpływie kultury greckiej na obszary wschodnie w hellenizmie, oraz Das Gold der Steppe czyli złoto scytyjskie. Na obu absolutne cuda z muzeów, o których odwiedzeniu mogę sobie na razie co najwyżej pomarzyć: Kabul, Duszanbe, Azow... Na obu niestety nie wolno było robić zdjęć (to straszliwa wręcz wada ogromnej większości ekspozycji czasowych), toteż pokazuję tu przedmioty, które na wystawie były, ale sfotografowane w ich oryginalnym miejscu ekspozycji.

Tzw. skarb z Tarsu to jedno z najwspanialszych znalezisk złotych wyrobów rzymskich z początku III w., konkretnie z czasów cesarza Aleksandra Sewera, wśród których szczególną sławę zyskały sporych rozmiarów medale z przedstawieniami królów macedońskich Filipa II i Aleksandra III.

Skarb z Tarsu

Skarb z Tarsu

Cabinet des Medailles, Bibliothèque Nationale, Paryż

niedziela, 14 lutego 2010
Pothos czyli potęga miłości

A niech będzie. Myśląc, co by tu umieścić, przypomniałam sobie, że dziś walentynki. Nie będzie samej Afrodyty (jej najpiękniejszy moim skromnym zdaniem posąg przedstawiłam tu jakiś czas temu), ale stosunkowo mało znane bóstwo z jej orszaku. Oprócz wszechobecnego dziś Amora, który jest rzymskim odpowiednikiem Erosa - takim zresztą zazwyczaj zinfantylizowanym, bo grecki Eros oprócz tego, że jest synem Afrodyty i efebem zakochanym w Psyche, uważany był również za jedno z najstarszych i najpotężniejszych bóstw - w orszaku bogini pojawiały się najróżniejsze pomniejsze bóstwa, które symbolizowały różne aspekty miłości. Byli wśród nich Himeros i Pothos, obaj reprezentujący pożądanie miłosne, z tym że Pothos częściej utożsamiany był z tęsknotą za osobą niedostępną, odległą, niż żądzą samą w sobie. To tych bóstw rzymskim odpowiednikiem jest Cupido - Kupidyn - dziś całkowicie zrównany z Erosem. Sztuka grecka i zwłaszcza rzymska znała dziecięce erotes czy amorki z girlandami kwiatów lub łukami, rzymska natomiast praktycznie zapomniała o przedstawianiu Erosa jako młodzieńca. Natomiast Pothos zawsze - od czasu, kiedy po raz pierwszy wyrzeźbił go w pierwszej połowie IV w. Skopas, tworząc postacie z orszaku Afrodyty dla miasta Megara.

Pothos

Pothos

Pothos

Pothos - dwie rzymskie kopie rzeźby późnoklasycznej dłuta Skopasa

Centrale Montemartini, Rzym

sobota, 06 lutego 2010
Depas amfikypellon

Nazwa, jaką nadał Heinrich Schliemann tym naczyniom, znalezionym przez niego w warstwie Troja II, pochodzi z Odysei (III 43). W domu Nestora Telemach spełnia libację dla Ateny i pije wino z "pięknego kubka dwuusznego". Dla Schliemanna, który był archeologiem-romantykiem, znalezienie takiego kubka - obok. tzw. "skarbu Priama" złożonego ze złotej biżuterii i naczyń - stanowiło dowód, iż natrafił na to, czego obsesyjnie poszukiwał: Troję Homerową, stanowiącą potwierdzenie, iż opowieści zawarte w ósmowiecznych eposach stanowią odbicie autentycznych wydarzeń historycznych. Niestety, Schliemann był w błędzie: Troja II to warstwa znacznie wcześniejsza niż "wojna trojańska", późniejsze badania bowiem pozwoliły wydatować ją na lata 2500-2200 BC czyli długo przed początkiem epoki mykeńskiej na lądzie greckim. Co więcej, Schliemann nigdy nie dowiedział się, że prowadząc coraz głębsze wykopaliska - zakładał bowiem mylnie, że "Troja Priama" powinna być jedną z najstarszych warstw - zniszczył nieodwracalnie dokładnie to, czego szukał, czyli miasto z ok. 1200 BC. Archeologowie do dziś nie są całkiem zgodni, czy "wojna trojańska" odpowiada za zniszczenie warstwy Troja VI czy też Troja VIIa, ponieważ w obu znajdują się elementy zgodne i całkowicie sprzeczne z opisem Homera. Na pewno jednak "Homerowe" skarby Schliemanna to zabytki ze znacznie wcześniejszej epoki.

Nazwa przyjęła się jednak w archeologii dla takich naczyń, które poza tym, że bardzo popularne w Troi epoki wczesnego brązu, rozpowszechnione były w tym samym czasie również w całej Azji Mniejszej i w Syrii, a spotyka się je także na Cykladach.

Depas amfikypellon

Depas amfikypellon

Neues Museum, Berlin

O autorze
       Copyright

       

       

        Najlepsze Blogi