czwartek, 13 września 2012
Rhamnous

W ramach tegorocznego stypendium w Grecji udało mi się zwiedzić kilka miejsc w Attyce, w których nigdy wcześniej nie byłam. Jednym z nich było starożytne Rhamnous, miasto, w którym znajdowała się świątynia bogini zemsty (sprawiedliwej) Nemesis, znana od co najmniej VI w. p.n.e. Zarówno z tej wczesnej archaicznej świątyni, jak i jej klasycznej (V w.) następczyni zachowało się niewiele, obie prezentują się jednakowoż całkiem efektownie. Niezwykle atrakcyjnie przedstawia się natomiast samo miasto, a zwłaszcza jego panorama z wzgórza świątynnego. W mieście odkopano pozostałości gimnazjonu, teatru, monumentalnej bramy oraz oczywiście domów prywatnych. Z racji swojego położenia na niewielkim półwyspie, Rhamnous posiadało dwie przystanie, dziś całkowicie przykryte naniesionym przez morze mułem i piaskiem.

Rhamnous - widok ogólny

Rhamnous - panorama na cytadelę i miasto

Rhamnous - świątynia

Stylobat świątyni z epoki klasycznej; po prawej - pozostałości świątyni archaicznej

Rhamnous - brama miejska

Brama miejska

Rhamnous - dzielnica mieszkalna

Fragment dzielnicy mieszkalnej

Rhamnous - grobowce

Przy drogach wiodących do sanktuarium Nemesis ustawione były budowle grobowe, z których zachowały się jedynie monumentalne bazy

czwartek, 03 listopada 2011
Królowie z Villa dei Papyri

W ostatnie wakacje spełniłam jedno z moich marzeń: pojechałam na południe (no, nie to najdalsze jeszcze) Italii i zobaczyłam muzeum archeologiczne w Neapolu, a także Pompeje, Herkulanum i Paestum. Neapol - to także konieczność naukowa, jako że znajduje się tam jedna z najważniejszych kolekcji rzeźby, wspaniale zachowane brązy i marmury z Villa dei Papyri w Herculanum, a wśród nich spora liczba portretów władców hellenistycznych. I tak widziałam już na własne oczy kolejne pozycje z doktoratowego katalogu, jak na przykład takie (wszystkie są rzymskimi kopiami - z I w. n.e. greckich oryginałów z III-I w. p.n.e.):

Ptolemeusz II Filadelfos

Ptolemeusz II Filadelfos (308-246)?, król Egiptu
główny twórca kulturalnej potęgi Aleksandrii, jego dynastyczny przydomek (miłujący siostrę) odnosi się do małżeństwa z rodzoną siostrą Arsinoe II Filadelfos, która następnie stała się boską patronką dynastii Ptolemeuszy (Lagidów), rządzącej Egiptem do 30 r. (Kleopatra VII)
portret dawniej był uważany za jego potomka, Ptolemeusza IX Sotera II Lathyrosa (140-80)

Demetriusz Poliorketes

Demetriusz Poliorketes (337-283)
król Macedonii, drugi z dynastii Antygonidów
przez większość swojego panowania tak naprawdę władał głównie flotą
portret był niegdyś uważany za podobiznę Aleksandra Wielkiego

Pyrrus

Pyrrus z Epiru (319-272), z dynastii Molossów
uważany za najwybitniejszego wodza po Aleksandrze, znany głównie z "pyrrusowych zwycięstw" - z powodu braku funduszy nie zdołał pokonać Rzymian
zgubiła go de facto pycha - żeby wprowadzić oddział słoni bojowych (w założeniu potajemnie) do Argos, kazał nocą burzyć bramę, co wywołało zamieszki w mieście, którego urzędnicy umówili się z Pyrrusem bez konsultacji z mieszkańcami; w trakcie zamieszek Pyrrus zginął

Filetajros

Filetajros (ok. 343-263), król Pergamonu
zanim obwołał się królem, tworząc nowe królestwo w Pergamonie, służył kolejnym Diadochom (następcom Aleksandra): Antygonowi Jednookiemu, królowi Macedonii, Lizymachowi, królowi Tracji, Seleukosowi, królowi Babilonii/Syrii
wedle części historyków był eunuchem i dlatego nie pozostawił potomków, przekazując tron swemu siostrzeńcowi, Eumenesowi z linii Attalidów

Nikomedes

Nikomedes I (ok. 300-ok. 250), król Bitynii
Bitynia była niewielkim królestwem hellenistycznym w północno-zachodniej Azji Mniejszej, wyodrębnionym z królestwa Tracji po śmierci Lizymacha
dynastia bityńska była wedle źródeł pochodzenia trackiego, z tej dynastii wywodził się między innymi król Nikomedes IV, z którym miał mieć romans młody Juliusz Cezar, a dalekim potomkiem królów Bitynii był Antinous, miłość życia cesarza Hadriana

wtorek, 26 kwietnia 2011
Złodziej pioruna

Ponieważ "Antiquitates" doczekały się polecenia czytelnikom tłumaczonej przeze mnie serii o przygodach Percy'ego Jacksona (na forum poświęconym książkom dla dzieci i młodzieży), od dziś przez kolejne pięć wpisów obrazkowy prezent dla fanów tej książki - ilustracje do poszczególnych tomów. Dziś - postacie ze "Złodzieja pioruna".

Zeus

Zeus z piorunem, który przedstawiano najczęściej jak rodzaj walca ze stożkowatymi zakończeniami lub też - jak tutaj, dodatkowo wygiętego, a także jako wiązkę strzał (np. na monetach dynastii Ptolemeuszy rządzącej w Egipcie w epoce hellenistycznej, III-I w. BC).
Figurka brązowa, z Koryntu okres archaiczny (ok. 530 BC).
Monachium, Gliptoteka

Meduza Rondanini

Jeden z najsłynniejszych "gorgonejonów" czyli głów Meduzy. Gorgonejony chętnie umieszczano na domach i świątyniach, a także na wazach - podobnie jak większość przedstawień potworów miały one charakter apotropaiczny czyli odstraszający złe duchy.
Tzw. Meduza Rondanini (nazwy umowne pochodzą od dawnych kolekcji),
kopia hellenistyczna lub rzymska wczesnocesarska oryginału z ok. 440 p.n.e.
Monachium, Gliptoteka

Chimera już była, nie tak znów dawno, a przy okazji były też pegazy.

Ares

Ares nie był bogiem bardzo popularnym, prawdopodobnie pierwotnie w ogóle nie należał do panteonu helleńskiego, ale przywędrował do Greków z Tracji albo innej "dzikiej" krainy, dlatego w literaturze często uosabia cechy barbarzyńskie. Niemniej w sztuce - zwłaszcza od epoki klasycznej (V-IV w. p.n.e.) - przedstawiany jest najczęściej jako melancholijny, zamyślony, piękny młodzieniec, raczej wybranek Afrodyty niż główny rywal Ateny.
Głowa w typie Aresa Borghese, kopia rzymska oryginału z V w. p.n.e., być może dłuta Alkamenesa, ucznia Fidiasza.
Monachium, Gliptoteka

czwartek, 14 kwietnia 2011
Genethliaka 2011

Jak co roku 14 kwietnia robię sobie prezent urodzinowy - wybieram jakieś mało ze sobą powiązane zdjęcia przedstawiające coś, co wyjątkowo lubię. Dziś - dwa starożytne wyobrażenia moich ulubionych stworzeń. Ponieważ węże były dopiero co, dziś smok i wilk z niedawnej podróży.

Wilk

Naczynie italskie z dekoracją rytą, znalezione w Bawarii; V w. BCE

Smok

Fragment babilońskiej Bramy Isztar, VI w. BCE


Berlin, Staatliche Antikensammlungen (Neues Museum, Vorderasiatische Museum)

Tagi: smok Wilk
11:13, drakaina , Varia
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
Satyr z Berlina

Kolejne próby porządkowania zdjęć po kolejnej muzealnej podróży - tym razem  była to rewizyta w berlińskich skarbnicach starożytności... i nowe odkrycie. Niepozorny kubek z urzekającym obrazkiem. Przypisywanym zresztą konkretnemu artyście, zwanemu Malarzem Penelopy.

Skyfos czerwonofigurowy, Chiusi, ok. 440 BCE

Berlin, Staatliche Antikensammlungen, Altes Museum

piątek, 18 marca 2011
Serpens 2011

O dzień za późno dowiedziałam się o inicjatywie "Wear a snake on St. Paddy's Day", ale jako maniakalna wielbicielka wszelkich gadów mimo wszystko wrzucam kilka małych wężyków - od epoki mykeńskiej takie figurki terakotowe składano jako wota w świątyniach, jako że węże utożsamiano przede wszystkim z leczeniem, uzdrawianiem, a także uważano za stworzenia opiekuńcze.

Wąż

Węże

Mykeny, Muzeum Archeologiczne

12:45, drakaina , Grecja
Link Komentarze (1) »
wtorek, 15 marca 2011
2055 rocznica

W zeszłym roku było o miejscach, to może w tym - galeria postaci związanych z 15 marca 44 BC.

Ofiara: Gajusz Juliusz Cezar, dictator in perpetuum

Zabójcy: Marek Juniusz Brutus z towarzyszami

Gajusz Juliusz Cezar Idibus Martiis

Marek Juniusz Brutus pochodził z prawie równie wspaniałego rodu rzymskiego co Gajusz Juliusz Cezar - brakowało mu jedynie wśród przodków pary bóstw opiekuńczych Rzymu, Marsa i Wenus. Za to w prostej linii wywodził się od półlegendarnego Lucjusza Juniusza Brutusa - człowieka, który obalił znienawidzonego króla Tarkwiniusza Pysznego i wprowadził ustrój republikański. Marek Juniusz czuł się zatem spadkobiercą tradycji republikańskich i antymonarchicznych, nietrudno zatem było go przekonać do zdrady niegdysiejszego dobroczyńcy i przyjaciela rodziny (wedle niektórych starożytnych plotkarzy nawet ojca, ale ta pogłoska ma nikłe uzasadnienie: jakkolwiek romans Cezara z matką Marka Brutusa, Servilią, miał istotnie miejsce, nie ma dowodów na to, że zaczął się przed śmiercią jej męża i urodzeniem syna).

Po udanym zamachu Marek Juniusz Brutus uczcił to zdarzenie emisją monety, na której umieścił archaizowaną legendę EID[IBUS] MAR[TIIS] czyli datę śmierci Cezara, oraz dwa sztylety i pileus, żeglarską czapkę, atrybut Dioskurów - jednych z najważniejszych patronów Republiki.


Mściciele: Marek Antoniusz i Gajusz Juliusz Oktawianus

Marek Antoniusz Gajusz Juliusz Oktawianus

Marek Antoniusz był jednym z najbliższych i najbardziej zaufanych przyjaciół i sojuszników Cezara; w dramacie Szekspira Juliusz Cezar to on wygłasza płomienną mowę przeciwko Brutusowi, będącą popisem retorycznego talentu (ani razu nie pada bezpośrednie oskarżenie samego Brutusa). Caius Octavius był natomiast wnukiem siostry Cezara, Julii, adoptowanym następnie przez swego ciotecznego dziadka i uczynionym jego politycznym spadkobiercą jako Caius Iulius Octavianus. Obaj panowie (wraz z jeszcze trzecim, Markiem Lepidusem, który jednak nie odegrał większej roli w dziejach) zawiązali po śmierci Cezara przymierze zwane Drugim Triumwiratem i szybko rozprawili się ze stronnictwem zabójców. Niebawem pokłócili się jednak o koncepcję Rzymu, a przede wszystkim o wpływy i władzę, co skończyło się bitwą pod Akcjum, ale to zupełnie inna historia (przedstawione portrety monetarne pochodzą już z czasów rozpadu triumwiratu). Wypada jednak dodać, że Oktawian niewątpliwie wziął sobie do serca polityczne dziedzictwo przodka, wyciągając jednocześnie wnioski z popełnionych przez niego błędów: zamiast otwarcie sięgać po kolejne elementy władzy, sprytną dyplomacją doprowadził do tego, że Senat i Lud Rzymski sam przyznał mu faktyczne jedynowładztwo. Oczywiście pod hasłem obrony Republiki.

Oktawian, noszący od 27 BC tytuł Augusta, uczcił swoje zwycięstwa nad zabójcami Cezara budową świątyni Marsa Mściciela (Mars Ultor), która jednak w przeciwieństwie do różnorakich okolicznościowych monet nie przetrwała do naszych czasów.

 


 

Portret Cezara: Rzym, Muzea Watykańskie
Moneta Brutusa: Londyn, British Museum
Monety Oktawiana i Antoniusza: Berlin, Muzeum Pergamońskie

wtorek, 08 marca 2011
Nos Kleopatry?

"Piękność jej  sama w sobie  nie  była  (...)  niezrównana  i  olśniewająca wzrok  ludzki,  ale  zetknięcie  się z nią  miało  coś  zniewalającego" - tak napisał Plutarch w żywocie Marka Antoniusza. Kleopatra VII mówiła kilkunastoma językami, w tym jako pierwsza z dynastii Ptolemeuszy po egipsku. Była wykształcona, inteligentna, błyskotliwa. Dużo czytała, zapewne umiała też śpiewać, miała poczucie humoru i obyczajową odwagę. Mężczyzn traktowała jak politycznych partnerów, a czasem narzędzia, ale kobiet też nie lekceważyła, zwłaszcza tych z własnej dynastii. Wychowana w kosmopolitycznej Aleksandrii, gdzie kobiety od początku dynastii miały przemożny i wcale nie zakulisowy wpływ na politykę, nie zrozumiała tylko jednego: rzymskiego przywiązania do virtus i mos maiorum czyli republikańskich cnót i obyczajów przodków. Kiedy przyjechała do Rzymu, nie potrafiła zapewne pojąć, dlaczego czarujący, nie stroniący od rozrywek Cezar w swoim Mieście musi być przykładnym mężem Kalpurnii, ani też dlaczego tłumy nie oniemiały z zachwytu na widok jej wspaniałego orszaku.

Pomyślałam sobie o Kleopatrze, czytając artykuł o kobietach na dworze osmańskim, zamieszczony z okazji dnia kobiet. Znalazłam tam takie zdanie: "Historycy zgodnie twierdzą, że Hürrem* była kobietą raczej mądrą i urokliwą niż klasycznie piękną. Potrafi ła umocnić swoją pozycję na dworze dalekosiężnymi intrygami. Jednocześnie zauroczyła sułtana swoją kobiecością, uwagą, którą mu poświęcała, licznymi listami, które do niego pisała w czasie jego wypraw wojskowych". No przecież wypisz wymaluj Kleopatra... Plutarch był autorem popularnym, więc kto wie - może nawet i choćby częściowo świadomie?

No i te czasy i kultury - ponoć takie dawne i zacofane w stosunku do naszego wspaniałego nowego świata - kiedy mężczyźni stawiali kobiecą inteligencję wyżej niż urodę... Chyba należałoby zmodyfikować słynny bon mot Pascala: to nie ptolemejski nos Kleopatry decydował o losach świata, ale jej intelekt. Gdyby miała go mniej, losy świata mogłyby wyglądać zupełnie inaczej.

Kleopatra VII

Kleopatra VII na denarze Marka Antoniusza, ok. 35 BC
Berlin, Muzeum Pergamońskie

* 1505-1561. Zwana też Roksolaną (prawdopodobnie naprawdę branka Aleksandra Lisowska), najbardziej wpływowa kobieta na sułtańskim dworze.

piątek, 21 stycznia 2011
Mozaiki z Pelli

Na imieniny - jak zwykle prezent dla samej siebie: coś z ulubionych zabytków. Dziś - najpiękniejsze mozaiki, jakie znam, otoczakowe, macedońskie, z tzw. Domu Dionizosa w Pelli, koniec IV w. czyli przełom moich ulubionych epok: późnoklasycznej i hellenistycznej. Technika niby "prymitywna" w porównaniu z późniejszymi, ale jaka siła wyrazu...

Polowanie na lwa

Dionizos na lamparcie

Muzeum Archeologiczne w Pelli

sobota, 01 stycznia 2011
Ach, ci mężczyźni

Sylwester przegadany między innymi o atrakcyjności vs nieatrakcyjności rozmaitych panów grających w ulubionych serialach... Nie miejsce tu na taki ranking, więc postanowiłam zrobić w ramach noworocznego odpoczynku malutkie i całkowicie subiektywne zestawienie trzech najatrakcyjniejszych antycznych posągów - z pominięciem jednakowoż tych pokazujących postacie historyczne, żeby nie być posądzoną o nieobiektywizm ze względu na osobiste sympatie i względy pozaartystyczne. W konkursie wzięły ponadto udział jedynie posągi zachowane mniej więcej w całości - z wyłączeniem samych głów... No i od razu mogę dodać, że mój skądinąd ukochany Hermes Praksytelesa jest najpiękniejszy, ale niekoniecznie "sexy" ;) No i właściwie spełniło się coś, co mogłam przewidzieć: wygrywa okres późnoklasyczny (IV w. BC).

Miejsce III - Apoksjomenos Lizypa

Apoksjomenos

Miejsce II: Meleager Skopasa (bez listka...)

Meleager

Miejsce 1: Ares z kolekcji Ludovisi, przypisywany Leocharesowi

Ares Ludovisi

Miejsce 1: Palazzo Altemps, Rzym; miejsce 2 i 3: Musei Vaticani, Rzym

piątek, 24 grudnia 2010
Dies natalis

Sol Invictus

Świętujmy zatem, najlepiej jak potrafimy, jego święto, które królewskie miasto czci wspaniale dorocznymi ofiarami i uroczystymi rytuałami. Jestem przy tym doskonale świadom, jak trudno jest pojąć naturę niedostrzegalnego słońca, którą możemy jedynie wyobrażać sobie na podstawie wspaniałości widzialnego boga. Oznajmienie tego innym jest zapewne nieosiągalne bez obdzierania przedmiotu rozważań z jego godności, sądzę bowiem, że nikt nie jest w stanie opisać wielkości jego natury. Niemniej być w stanie choćby zwyczajnie świętować jego majestat wydaje się szczytem ludzkich osiągnięć.

Cesarz Julian (332-363), Mowa na cześć Najwyższego Słońca

Sol Invictus

wtorek, 30 listopada 2010
Wróżbiarsko

Autorka bloga usiłuje wyrosnąć dostatecznie dużo macek, żeby nadążyć z całą robotą, jaka na nią spadła w ciągu ostatnich tygodni, toteż dziś krótko i węzłowato: ponieważ dziś Andrzejki, oto jeden z najbardziej tajemniczych przedmiotów wróżbiarskich wszechczasów. Tzw. wątroba z Piacenzy, znaleziona w drugiej połowie XIX w., jest etruskim artefaktem, brązowym modelem owczej wątroby (III-II w. BCE), który prawdopodobnie służył kapłanom-wróżbiarzom (haruspikom) do wieszczenia. Jest to też niezwykle ważny zabytek epigraficzny, ponieważ na wątrobie wypisano imiona etruskich bóstw. Jej podział przedstawia zapewne etruską wizję świata nadprzyrodzonego z jego trzema głównymi krainami, ale wszelkie interpretacje są po części hipotetyczne.

Wątroba z Piacenzy

poniedziałek, 22 listopada 2010
Kleroteria

Już po ciszy wyborczej, ale tak po prawdzie dopiero teraz, kiedy portale na pierwszych stronach podają wyniki wyborów, przypomniało mi się, że mam gdzieś zdjęcia ateńskiej maszyny do przeprowadzania wyborów z V w. BC, czyli mniej więcej czasów szczytowej potęgi demokracji ateńskiej, która wbrew pozorom bardzo momentami niedemokratyczna była. System działania tzw. kleroterii był następujący: była ona wykonana z drewna lub kamienia, w którym wyżłobiono szeregi i rzędy otworów; do tych otworów wkładano brązowe tabliczki z imionami kandydatów (pinakia). Oprócz tych szczelin z lewej strony kleroterii umocowana była metalowa rura o lejkowatym wlewie na górze. Do tego lejka wsypywano czarne i białe kamienne kulki, które następnie spadały sobie na dół w przypadkowej kolejności. Wypuszczano je po jednej za pomocą rodzaju kurka, po jednej dla każdego poziomego rzędu tabliczek: biała oznaczała, że obywatele, których imiona zostały tam umieszczone zostali wybrani, czarna - że nie. Wybierano tak przede wszystkim ławników sądowych.

Proste, losowe - cóż, w Atenach każdy obywatel był zobowiązany do odbycia jakiejś formy służby publicznej, za którą zresztą nie był wynagradzany, dostawał jedynie rekompensatę za konkretne straty lub wydatki, jakie ponosił w związku z obowiązkami: np. zatrzymanie produkcji w warsztacie lub konieczność wynajęcia robotnika rolnego. Dlatego o najwyższe (wybierane w drodze głosowania, a nie losowania) stanowiska starali się jedynie najzamożniejsi, jako że wiele wydatków publicznych musieli finansować z własnej kieszeni. Jakkolwiek demokracja ateńska nie była wolna od wad, tak ten ostatni punkt warto by przemyśleć we współczesnym świecie...

Kleroteria

Kleroteria

Tabliczki brązowe

Tabliczki z imionami i czarna kulka

Kleroteria - rekonstrukcja

Rekonstrukcja kleroterii

Wszystkie eksponaty: Muzeum Agory Ateńskiej

wtorek, 26 października 2010
Krowa i świnia

Z wielu anegdot o artystach wiemy, że starożytni cenili realizm posunięty do iluzoryzmu. Greccy malarze późnej epoki klasycznej rywalizowali o to, kto lepiej "oszuka oko"; słynny Zeuksis, który namalował winogrona tak realistycznie, że ptaki zlatywały się, żeby je dziobać, uznał się za pokonanego przez Parrasjosa, kiedy ten namalował zasłonę, a Zeuksis poprosił go, żeby ją odsunął, chcąc zobaczyć, co się za nią kryje - oszukanie człowieka uznał za większe dokonanie niż oszukanie zwierząt. Niestety z greckiego malarstwa zachowało się dramatycznie mało, a to, co znamy, zwłaszcza czwartowieczne malowidła z macedońskich grobowców, świadczy o tym, że malarzom nieobce było podejście, które dziś nazwalibyśmy "impresjonistycznym" - ich realizm był najwyraźniej bliższy Monetowi niż osiemnastowiecznym klasycystom. Zachwycano się jednak również rzeźbami, które były "jak żywe". Największe emocje pod tym względem budziły dzieła Myrona, artysty wczesnoklasycznego (połowa V w. BCE), autora między innymi słynnego, zatrzymanego w ruchu Dyskobola. Rzeźbiarz ten chętnie wykonywał również wizerunki zwierząt - o jego Krowie poeci hellenistyczni (a więc kilka stuleci późniejsi) pisali epigramaty, zachwycając się jej niezwykłym realizmem. Wiadomo, że wyrzeźbił również m. in. psa i szarańczę. Rzymianie chętnie kopiowali te przedstawienia zwierząt, ale można się domyślać, że ich marmurowe kopie są ledwie odbiciem życia, jakie byli w stanie tchnąć w swoje brązy artyści greccy. Niemniej, pomijając kopię Krowy Myrona, jest jedna rzeźba rzymska, przedstawiająca zwierzę, która mnie absolutnie zachwyciła, właśnie bezpretensjonalnym realizmem. Jest to Maciora z prosiętami (tzw. Maciora z Laurentium) ze zbiorów kopenhaskiej Ny Carlsberg Glyptotek, datowana na I/II w.

Krowa Myrona

Rzymska kopia Krowy Myrona, Musei Capitolini, Rzym

Maciora z Laurentium

Maciora z Laurentium

Maciora z Laurentium

Maciora z Laurentium, Ny Carlsberg Glyptotek, Kopenhaga

niedziela, 10 października 2010
Emerita Augusta (1)

Jedno z najwspanialszych odkryć tegorocznego Grand Tour - hiszpańska Mérida, dawna Emerita Augusta, bardzo ważne rzymskie miasto w zachodnich prowincjach, założona w 25 BCE przez Oktawiana Augusta dla weteranów dwóch z jego legionów. We współczesnej tkance miasta zachowało się całkiem sporo pozostałości po zabudowie rzymskiej. Na pierwszy rzut zatem jeden z najbardziej oczywistych elementów, a zarazem bodaj najefektowniejszy - teatr. Prawdę mówiąc, jak zobaczyłam teatr właśnie, tuż obok kamfiteatr, a potem świątynię Diany, to uznałam, że chcąc zobaczyć starożytny Rzym, należy jechać do Hiszpanii, a nie do Włoch. Kolejne miejsca tylko to potwierdzały, ale o tym innymi razy.

Teatr w Meridzie

Teatr w Meridzie

Demeter z teatru w Meridzie

Posąg Demeter znaleziony na terenie teatru, umiejscowiony oryginalnie prawdopodobnie wysoko pośrodku pierwszej kondygnacji.

wtorek, 21 września 2010
Cztery pory roku

Zgodnie z zapowiedzią - co nieco z Cypru. W Nea Pafos są wspaniałe mozaiki, spora część z nich w obrębie stanowiska polskiej misji archeologicznej, ale zaczynam od tej, która mnie osobiście spodobała się chyba najbardziej - tzw. Cztery Pory Roku z Domu Dionizosa, który jest w sumie najbliżej polskiego dighouse'u. Mozaiki w tej willi są starsze niż te z polskich wykopalisk; jedna, otoczakowa, pochodzi jeszcze z warstwy hellenistycznej, natomiast większość - wykonana w tzw. opus tesselatum, czyli ze średniej wielkości tesser (przycinanych "kamyczków") z przebudowy domu pod koniec II w. CE. Personifikacje pór roku zidentyfikowano na podstawie atrybutów, natomiast zagadką pozostaje tożsamość postaci w samym środku mozaiki; być może jest to Dionizos, Ajon albo też np. geniusz Roku. Mnie się na pierwszy rzut oka skojarzył z Heliosem, pomimo braku charakterystycznej korony promienistej, ale brak jakichkolwiek atrybutów sprawia, że wszystkie inne próby identyfikacji są również tylko hipotetyczne. W pozostałych panelach przedstawione są sceny rodzajowe, ale zachowała się tylko jedna, przedstawiająca kozę obgryzającą gałęzie.

Cztery pory roku w Domu Dionizosa

Całość mozaiki na tyle, na ile da się ją objąć obiektywem 22 mm (kładka jest za nisko na sensowną perspektywę)

Cztery pory roku w Domu Dionizosa

Niezidentyfikowana postać centralna

Cztery pory roku w Domu Dionizosa

Personifikacja jesieni

Cztery pory roku w Domu Dionizosa

Personifikacja zimy

Tagi: mozaiki
00:53, drakaina , Cypr
Link Komentarze (5) »
sobota, 04 września 2010
Minerwa z Poitiers

Ozdoba kolekcji Le musée Sainte-Croix w Poitiers i chyba najpiękniejsza rzeźba, jaką widziałam we Francji. Efekt przymusowego przystanku we francuskim regionie Poitou, spowodowanego awarią samochodu. Zwiedziłyśmy mnóstwo okolicznych stanowisk i muzeów z pozostałościami rzymskimi - było warto. A ta rzeźba, znaleziona w ruinach domu rzymskiego przy ulicy Paul Bert w Poitiers, to pierwsza liga rzymskiej rzeźby. Jest to prawdopodobnie archaizująca kopia oryginału greckiego z V w. BCE, sama datowana na I/II w. CE, bardzo wysokiej jakości artystycznej.

Minerwa z Poitiers Minerwa z Poitiers

Minerwa z Poitiers

wtorek, 31 sierpnia 2010
Alhambra

Nic nie poradzę - po antyku klasycznym sztuka mauretańskiej Hiszpanii zachwyca mnie najbardziej. Kto chce, może uznać, że bluźnię, ale żaden gotyk (nawet flamboyant), żaden barok, a nawet renesans nie zachwyca mnie tak jak to... Nie tylko zresztą filigranowo-koronkowa architektura i zdobnictwo pałaców (Alhambry, ale i Generalife w tejże Granadzie, czy też Alcazaby w Sewilli), ale również zupełnie inna - momentami surowa wręcz, geometrycznie symetryczna architektura kordobańskiej Mezquity (zdjęcia stamtąd innym razem, bo jeszcze nieuporządkowane). Póki co - parę detali z Palacios Nazaries czyli pałacu Nasrydów, ostatniej dynastii mauretańskiej rządzącej Granadą.

Alhambra

Alhambra

Alhambra

Alhambra

Więcej zdjęć na fejsbuku :)

środa, 28 lipca 2010
Apollo z Kassel

Notatki z podróży: po drodze do Anglii krótki przystanek w Kassel - z powodu tej rzeźby, choć poza tym jest tam jeszcze trochę niezwykle pięknych zabytków. Ale to jest jedna z najważniejszych rzeźb na świecie: rzymski marmurowy posąg, uważany za w miarę wierną kopię Apollina o przydomku Parnopios ("od szarańczy"), dłuta Fidiasza. O takiej rzeźbie stojącej na ateńskiej Akropolis wspomina Pauzaniasz, pisząc również, że została ufundowana jako wotum za odwrócenie plagi szarańczy. To zupełnie inny Fidiasz niż monumentalne posągi chryzelefantynowe Zeusa Olimpijskiego czy Ateny Parthenos: Apollo był po prostu rzeźbą brązową, w rękach trzymał prawdopodobnie szarańczę i łuk. Kopia została znaleziona w XVIII wieku w ruinach willi cesarza Domicjana pod Rzymem i stanowi jeden z najlepszych zabytków rzymskiej sztuki rzeźbiarskiej.

Apollo z Kassel Apollo z Kassel

Antikensammlung Kassel, Schloss Wilhelmshöhe

wtorek, 20 lipca 2010
Przygody Odyseusza

No i okazało się, że na dodatek z beskidzkiej wsi nie da się blogować... załadowanie jednego zdjęcia trwałoby pół dnia. A zatem pewnie już ostatnia mitologia przed wyjazdem - ale za to jeśli hotspoty dopiszą, to może pojawią się jakieś doniesienia na gorąco (metaforycznie i dosłownie) z prowincji Hispania, głównie Ulterior. A zatem w ramach apotropajonów - kilka podróżnych ciekawostek, na które niekoniecznie chciałabym się natknąć ;)

Syreny

Odys i syreny, czerwonofigurowy stamnos ateński, ok. 480 BCE, British Museum

Kirke

Kirke zamienia towarzyszy Odyseusza w wieprze, relief z sarkofagu etruskiego, V w. BCE
Nationalmuseet Kopenhaga

Skylla

Skylla, brąz, IV w. BCE, Narodowe Muzeum Archeologiczne, Ateny

środa, 07 lipca 2010
Pegaz i Chimera

Autorka bloga była przekonana, że jak już się obroni, to przybędzie czasu wolnego. Złudzenie to upadło po jakichś dwóch dniach... winna jest biurokracja uniwersytecka, prestiżowa konferencja i praca zarobkowa. Obecnie między innymi męczę się z wybraniem z kilkudziesięciu tysięcy zdjęć takich, które dobrze zilustrują książkę o mitologii. Ergo - przez następne kilka wpisów, zapewne aż do długiego wyjazdu, będzie mitologicznie. Na pierwszy ogień - propozycje do Bellerofonta.

Pegaz Chimera

Bellerofont z Pegazem na monecie Koryntu (2 poł. V w.)
Chimera na monecie Sykionu (ok. 360-340 BCE)
Pergamonmuseum, Berlin

Pegaz

Pegaz na kyliksie italskim, ok. 350 BCE
British Museum, Londyn

Chimera

Chimera na czerwonofigurowym talerzu apulijskim, połowa IV w. BCE
Luwr, Paryż

sobota, 22 maja 2010
Poczet filozofów

Nie bardzo mam czas na pisanie poważniejszych notek, ponieważ na poważnie muszę się zajmować (w dodatku w tempie ekspresowym) zagadnieniem portretu hellenistycznego. A z portretem w sztuce greckiej to jedna wielka niewiadoma - nawet w wydawałoby się realistycznej rzeźbie hellenistycznej nie mamy pewności, że oddawano wiernie rysy przedstawianych ludzi. Na dodatek często "portrety" powstawały sporo lat po śmierci modela - i nie mówię tu tylko o wizerunkach Homera czy Safony z epoki klasycznej. A zatem mała prezentacja trzech pokoleń wielkich ateńskich filozofów: Sokratesa, Platona i Arystotelesa. Największe szanse na "fizjonomiczność" ma ten ostatni, aczkolwiek wygląd Sokratesa wydaje się podobny do wzmianek o nim w źródłach. Z Platonem trochę kłopot, bo ponoć miał być bardzo pięknym fizycznie mężczyzną, a wizerunek jakoś nie bardzo to podpowiada... Wszystkie te rzeźby są rzymskimi kopiami oryginałów greckich, które zapewne były brązowe i przedstawiały całą postać. Na okrasę więc brązowa figurka niezidentyfikowanego filozofa, ale za to oryginał hellenistyczny (o tym, że jest to zapewne filozof świadczy broda oraz poza, w jakiej został sportretowany).

Sokrates

Platon

Arystoteles

Filozof hellenistyczny

1 i 2 - Gliptoteka w Monachium, 3 - Narodowe Muzeum Archeologiczne, Ateny, 4 - British Museum, Londyn

wtorek, 18 maja 2010
Bóstwa rzeczne

Ujarzmianie - choćby w niewielkim stopniu - rzek było ewidentnie jedną z pierwszych wielkich cywilizacyjnych potrzeb ludzkości i jednym z najważniejszych wynalazków. Kultury dolnej Mezopotamii dokonały nagłego wielkiego skoku cywilizacyjnego głównie dzięki wprowadzeniu irygacji, podobnie regulacja zalewania pól przez Nil była jednym z warunków szybkiego rozwoju cywilizacji w Egipcie. Rzeki zawsze stanowiły żywioł groźny; tam, gdzie płynęły po równinach, dało się regulować ich wylewy i wykorzystywać na swoją korzyść, ale w górskich terenach długo pozostały nieujarzmione. Nic dziwnego, że bóstwa rzeczne uważane były za jedne z najbardziej kapryśnych i nieobliczalnych, a zarazem potężnych - na monetach najczęściej przedstawiane są jako byki z ludzką głową i byczymi rogami, symbolem mocy. W rzeźbie personifikacje rzek mają zazwyczaj bardziej dobrotliwy wygląd. Zwłaszcza Nil, życiodajna rzeka Egiptu, przedstawiany był przede wszystkim jako źródło obfitości.

Nil

Nil, rzymska kopia oryginału hellenistycznego, I w. CE, Muzea Watykańskie

Rzeka

Niezidentyfikowane bóstwo rzeczne, II w. CE, Muzeum Czartoryskich w Krakowie

Dunaj

Personifikacja Dunaju, czasy cesarskie (II-III w. CE?), muzeum w Carnuntum, Austria

poniedziałek, 03 maja 2010
Rzemieślnicy

Istnieje tendencja do postrzegania starożytności wyłącznie przez pryzmat wzniosłości, szlachetności i wielkich tematów. Greka czy łacina często wydają nam się językami, którymi nie sposób po prostu rozmawiać. Tragedia grecka zawsze skłaniała ludzi wyłącznie do zadumy nad conditio humana. Perykles czy Cycero zajmowali się wyłącznie służbą państwu oraz wygłaszaniem retorycznych popisów, a reszta społeczeństwa podnosiła swój poziom intelektualny w teatrze lub też go obniżała w amfiteatrze. Poza tym starożytnym, zwłaszcza za cesarstwa rzymskiego, zdarzało się intrygować i podtruwać krewnych, zazwyczaj skutecznie. Winnymi takiemu obrazowi są po części książki i filmy, ale też nauka szkolna, która całkowicie lekceważy kontekst kulturowy i społeczny zamęczanych Antygon i Fidiaszów. W takiej atmosferze łatwo zapomnieć, że oprócz warstw najwyższych oraz (na drugim końcu) niewolników istnieli wówczas również zwykli ludzie o bardzo różnym statusie społecznym i najróżniejszych zajęciach. Grek czy Rzymianin chodził na targ, strzygł się u fryzjera, jadał i pił w tawernach, chadzał tam, gdzie i król piechotą, bawił się z dziećmi i wykonywał wszelkie potrzebne prace, nie różniące się aż tak bardzo od tego, czym zajmowali się następnie rzemieślnicy przez kolejne stulecia. Sztuka wbrew wmawianym nam w szkole pozorom przechowała wizerunki takich zwykłych ludzi i zawodów. Takie figurki wkładano do grobów bądź służyły za zabawki, a z naszego punktu widzenia są o tyle cenne, że dokumentują codzienne życie. Ich wartość artystyczna często nie jest wysoka, ale realizm budzi podziw. - można z nich bardzo dużo wyczytać na temat wyglądu - fryzura, zarost itp. - przeciętnego człowieka, sprzętów codziennego użytku, ubiorów. Tematy codzienne najczęściej pojawiają się w drobnej plastyce egipskiej, jako że przedstawienie grobowe człowieka jako tego, kim był za życia, było bardzo ważne w obrządku pogrzebowym, ale i w Grecji można znaleźć to i owo.

Fryzjer

Ruszt

Terakotowe figurki z Beocji, przedstawiające fryzjera z klientem oraz mężczyznę przy ruszcie do pieczenia, VII/VI w. BCE
Altes Museum, Berlin

piątek, 23 kwietnia 2010
Jeże

Jeże należą do moich ulubionych zwierząt. Wczoraj późnym wieczorem zobaczyłam w pobliskim ogródku drepczącego sobie, zaaferowanego jeża i pomyślałam, że obok kwitnących migdałowców i ostrej reakcji alergicznej na pyłki w powietrzu jest to kolejny znak wiosny, która jakaś taka mało przekonująca jest w tym roku. A ponieważ większość czasu poświęcam ostatnio portretowi hellenistycznemu, w wolnych chwilach zaś surfując po necie trafiłam na uroczy blog o afrykańskich jeżach pigmejskich (ha, nie wiedziałam nawet, że coś takiego istnieje), to uznałam to wszystko za jawny znak, że powinnam wrzucić tu obrazki z jako żywo - jeżami. Jeden z nich jest nawet jakby nie patrzeć... afrykański ;)

Aryballos

Aryballos (naczynie na perfumy) w kształcie jeża, Macedonia VI w. BC
Muzeum Archelogiczne w Tessalonice

Fajansowy egipski

Fajansowy jeż, dar grobowy. Egipt - Średnie Państwo, XII dynastia, ok. 1800 BC
Neues Museum, Berlin

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
O autorze
       Copyright

       

       

        Najlepsze Blogi