Blog > Komentarze do wpisu
Rzemieślnicy

Istnieje tendencja do postrzegania starożytności wyłącznie przez pryzmat wzniosłości, szlachetności i wielkich tematów. Greka czy łacina często wydają nam się językami, którymi nie sposób po prostu rozmawiać. Tragedia grecka zawsze skłaniała ludzi wyłącznie do zadumy nad conditio humana. Perykles czy Cycero zajmowali się wyłącznie służbą państwu oraz wygłaszaniem retorycznych popisów, a reszta społeczeństwa podnosiła swój poziom intelektualny w teatrze lub też go obniżała w amfiteatrze. Poza tym starożytnym, zwłaszcza za cesarstwa rzymskiego, zdarzało się intrygować i podtruwać krewnych, zazwyczaj skutecznie. Winnymi takiemu obrazowi są po części książki i filmy, ale też nauka szkolna, która całkowicie lekceważy kontekst kulturowy i społeczny zamęczanych Antygon i Fidiaszów. W takiej atmosferze łatwo zapomnieć, że oprócz warstw najwyższych oraz (na drugim końcu) niewolników istnieli wówczas również zwykli ludzie o bardzo różnym statusie społecznym i najróżniejszych zajęciach. Grek czy Rzymianin chodził na targ, strzygł się u fryzjera, jadał i pił w tawernach, chadzał tam, gdzie i król piechotą, bawił się z dziećmi i wykonywał wszelkie potrzebne prace, nie różniące się aż tak bardzo od tego, czym zajmowali się następnie rzemieślnicy przez kolejne stulecia. Sztuka wbrew wmawianym nam w szkole pozorom przechowała wizerunki takich zwykłych ludzi i zawodów. Takie figurki wkładano do grobów bądź służyły za zabawki, a z naszego punktu widzenia są o tyle cenne, że dokumentują codzienne życie. Ich wartość artystyczna często nie jest wysoka, ale realizm budzi podziw. - można z nich bardzo dużo wyczytać na temat wyglądu - fryzura, zarost itp. - przeciętnego człowieka, sprzętów codziennego użytku, ubiorów. Tematy codzienne najczęściej pojawiają się w drobnej plastyce egipskiej, jako że przedstawienie grobowe człowieka jako tego, kim był za życia, było bardzo ważne w obrządku pogrzebowym, ale i w Grecji można znaleźć to i owo.

Fryzjer

Ruszt

Terakotowe figurki z Beocji, przedstawiające fryzjera z klientem oraz mężczyznę przy ruszcie do pieczenia, VII/VI w. BCE
Altes Museum, Berlin

poniedziałek, 03 maja 2010, drakaina

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Paweł, *.icpnet.pl
2010/05/03 13:49:46
O, jak mi się podoba ten wpis! (A na dodatek sam właśnie przygotowuję wpis na ten sam temat na moim blogu o starożytnych Atenach.) Rozwinięciem mogłoby być zapewne obejrzenie serialu Rzym (Rome), w którym autorzy fantastycznie oddali zarówno życie najwyższych, jak i najniższych warstw rzymskiego społeczeństwa. Warto mieć też na uwadze, że w starożytności życie w o wiele większym stopniu niż dziś toczyło się wokół warsztatów rzemieślniczych. My dziś wyrzucamy zepsutą rzecz, bo nie opłaca się często jej naprawiać, a Grek czy Rzymianin czy ktokolwiek inny w tamtych czasach postukałby się w głowę i poszedłby do odpowiedniego rzemieślnika. Niestety, Huxley miał rację i to nie jest do końca naturalne, że tak się sprawy potoczyły.
-
Gość: Paweł, *.icpnet.pl
2010/05/03 14:00:19
Zapomniałem polecić ciekawy film na ten temat - o rzemieślnikach i conditio humana jednocześnie: www.youtube.com/watch?v=Ed-M2MWPjo0
-
drakaina
2010/05/03 16:52:56
Co do napraw - w muzeach rzadko można to zobaczyć, bo pokazuje się raczej egzemplarze dobrze zachowane i atrakcyjne dla turystów - ale bardzo często znajduje się naczynia noszące ślady napraw: łączenia drutem, klejenia, itp., a także takie, które ewidentnie zmieniały zastosowanie, np. nie nadawały się już do przechowywania płynów. Czasami można takie zobaczyć w muzeach, które oprócz posiadanych arcydzieł mają również ekspozycje dotyczące życia codziennego, np. w British Museum.

A serial "Rzym" oglądałam już dwa razy, kocham go, wspominałam o nim nawet parę razy na innym blogu :)
       Copyright

       

       

        Najlepsze Blogi