Blog > Komentarze do wpisu
Mitridate, re di Ponto

Pod takim tytułem napisał o nim operę Mozart, opisując w niej raczej fikcyjny epizod romansowy. Mitrydates VI Eupator, którego rzecz dotyczy, był królem Pontu, niezbyt dużego i nieszczególnie ważnego królestwa hellenistycznego, które nie zapisało się jakoś szczególnie w historii aż do przełomu II i I w. BC, kiedy to tron objął ten właśnie władca. Był on potomkiem satrapów Pontu jeszcze z czasów Achemenidów, a więc Persem, a nie - jak zazwyczaj władcy hellenistyczni - Grekiem czy Macedończykiem, ale od kilku pokoleń dynastia była niemal całkowicie zhellenizowana. Perskie pozostały imiona dynastyczne i zapewne część obyczajów, ale to akurat nie stanowi wyróżnika: synkretyzm obyczajowy obserwujemy również w Syrii i Persji Seleukidów czy Egipcie Ptolemeuszy, czyli wszędzie tam, gdzie greccy władcy zetknęli się z innymi kulturami. Mitrydates VI wsławił się przede wszystkim długotrwałym nękaniem Rzymian, którzy od II w. coraz silniej okopywali się w Azji Mniejszej i na terenach syropalestyńskich, zagrażając w coraz większym stopniu światu greckiemu na wschodzie (po drodze opanowali również Grecję właściwą oraz jej kolonie italskie). Mitrydates stanął w rozpaczliwej obronie hellenizmu, podrywając na krótko greckie poleis w Azji i Europie, ale po trzech wojnach stoczonych z Rzymem - zmierzył się zwycięsko m. in. z Sullą i Lukullusem - uległ w końcu z jednej strony Pompejuszowi, z drugiej - zdradzie we własnym obozie. Mitrydates żył długo, a miał syna, któremu znudziło się czekać na tron, ułożył się więc z Rzymianami i ojca uwięził. Działo się to na północnym wybrzeżu Morza Czarnego, na Krymie, gdzie po utracie południowych posiadłości schronił się Mitrydates i szykował kolejną wyprawę przeciwko Rzymianom, licząc (prawdopodobnie słusznie) na wsparcie ludów stepowych. Wiekowy król pragnął popełnić honorowo samobójstwo - podobnie jak później Kleopatra nie chciał, aby poprowadzono go w łańcuchach w tryumfie - połykając w więzieniu truciznę, ale nie udało mu się, ponieważ od wczesnej młodości zabezpieczał się przed zamachem na swoje życie, eksperymentując z truciznami i uodparniając na nie organizm. Musiał w końcu skorzystać z przemyconego do lochu miecza.

Prawdę mówiąc, nie bardzo wiemy, jak wyglądał, ponieważ żaden z przypisywanych mu wizerunków nie jest pewny (złote posągi, które Pompejusz przywiózł w tryumfie do Rzymu, zostały przetopione w średniowieczu): nawet portrety na monetach są tak stylistycznie podobne do wcześniejszych wizerunków Aleksandra, że nie ma pewności, czy mają rysy pontyjskiego władcy. A ja zamieszczam sobie tę notkę, ponieważ powinnam zabrać się na serio do pisania właśnie o tym pracy...

Mitrydates VI Eupator

Rzeźba portretowa uważana powszechnie za najbardziej prawdopodobny wizerunek Mitrydatesa, przedstawiająca go, na wzór Heraklesa, Aleksandra i innych władców hellenistycznych w skalpie lwa (nemejskiego) na głowie.
Paryż, Luwr

Mitrydates VI Eupator

Moneta samego Mitrydatesa z zapewne nieco idealizowanym portretem w greckim stylu, z typowym dla epoki hellenistycznej diademem.
Berlin, Pergamonmuseum

poniedziałek, 29 marca 2010, drakaina

Polecane wpisy

Komentarze
anuszka_ha3.agh.edu.pl
2010/03/29 21:03:56
nie udało mu się, ponieważ od wczesnej młodości zabezpieczał się przed zamachem na swoje życie, eksperymentując z truciznami i uodparniając na nie organizm

Czy to jest możliwe? No tak, słyszałam o niesłychanej tolerancji alkoholu u alkoholików. Ale inne trucizny? Ciekawe.
-
drakaina
2010/03/30 00:02:12
Tak przekazują historycy, ja tylko relata refero, natomiast co do możliwości, to pewnie trzeba by jakiegoś farmakologa zapytać... Pewnie też zależy od trucizny.
       Copyright

       

       

        Najlepsze Blogi